Do urzędu X przychodzi właściciel firmy budowlanej Y:
- Szefuńciu, szkoła pobudowana, a pieniążków brak!..
- Zgodnie z umową pieniądze wpłyną na konto za miesiąc...
- Ale ja muszę opłacić ZUS-a, nie mówiąc już o pensjach pracowników!.. Nie da się przyspieszyć (pan Kazio jak gdyby nic próbuje kłaść na biurku kilkaset zł)?
- Co to jest!?
- Za mało?..
- Niech pan się wynosi, bo wezwę policję!
- Ty ch..!

Powiedzmy, że to bardzo przybliżony zapis rozmowy, jaka miała miejsce w pewnym powiecie. Ile takich rozmów odbywa się każdego dnia w całej Polsce? Setki?
Pracownik samorządowy, który zdecyduje się przelać na konto wykonawcy (drogi, szkoły, szpitala itp.) pieniądze w terminie szybszym niż ten gwarantowany umową, niewiele ryzykuje. Ba, nie ryzykuje nic, a może, co udowodniono powyżej, dopchać sobie portfel. Pokazując drzwi udowodnił, że leży mu na sercu los kilkudziesięciu dzieciaków z ubogich rodzin. - Przez miesiąc z kwoty przelewu narośnie ładny procent odsetek. Za te pieniądze wykupi się im obiady w szkole... - argumentuje społecznik w urzędniczym mundurku. Świat nie jest zatem czarno-biały jak chciałaby większość politycznych agitatorów.
Tę powiastkę dedykuję organizacjom statutowo walczącym z korupcją. Bracia Kaczyńscy też się pewnie wzruszą... Bo do takiego Andrzeja Leppera poza mantrą: „Oni już byli! Oni oszukali! Oni muszą odejść!" nic już bowiem nie dociera.

Arkadiusz Panasiuk