Maleńka wioska Maras na Płaskowyżu Andyjskim w pobliżu Cusco jest miejscem, w którym pozyskuje się sól. Niosący solankę potok przepuszczany jest przez setki zalanych poletek, w których osadza się sól. Każde poletko ma swojego właściciela i jest dziedziczone od pokoleń, prawdopodobnie od czasów Inków.
Ten kombinat pozyskiwania soli mieści się w głębokiej, ale krótkiej dolince ponad Świętą Doliną Inków. Na płaskowyżu hula chłodny wiatr a w osłoniętej dolince panuje upał, dzięki czemu woda szybko paruje. Instalacja spełnia jeszcze dodatkową rolę - zatrzymując sól broni przed zasoleniem rzekę Urubabmba w Świętej Dolinie, dzięki czemu rzeka nie jest martwa.

Dla mnie fascynujące były same kompozycje barwnych poletek, w których woda różniła się kolorem w zależności od zasolenia. Groble pokrywały solne wykwity wyglądające jak śnieg. Całość przypomina mi nieco malarstwo dadaistów, zwłaszcza Kendinskyego, a gdyby nie jasna tonacja to także dzieloną na różnobarwne pola abstrakcję Alfreda Lenicy. Tyle że u Lenicy kolory są znacznie jaskrawsze.

Krzysztof Łoziński