Na terenie dawnej stolicy Imperium Khmerskiego, Angkor, wyrosło dziś małe miasteczko Siem Reap oraz cały szereg wiosek zagubionych w dżungli. Angkor było w średniowieczu największym miastem świata, ale zostało opuszczone i przez 700 lat skrywała je dżungla. Jego imponujące ruiny stają się jedną z największych atrakcji turystycznych świata.
Ten najazd turystów stał się niespodziewaną szansą dla miasteczka Siem Reap (nazwa ta znaczy dosłownie - Syjam Pokonany), które szybko zamienia się w kurort pełen hoteli, barów, restauracji a także burdeli (jeden z nich, pod nazwą Zanzibar, widzimy na zdjęciu). Miasteczko w bardzo biednej Kambodży rozkwita. W czasie naszego pobytu, w październiku 2006 roku, uruchomiono w nim pierwszy bankomat (jeden z pierwszych w Kambodży). Drogi dojazdowe są wprawdzie fatalne (patrz: galeria „Droga do Kambodży"), ale lotnisko jest już chyba lepsze od warszawskiego Okęcia.

Na zdjęciach przedstawimy także porastającą ruiny Angkor dżunglę oraz stare i nowe obiekty, jakie można w niej znaleźć, czyli wsie, małe świątyńki, drobne fragmenty ruin. Pomijamy wielkie świątynie i pałace, które prezentowaliśmy w poprzednich galeriach.

Według prowadzonych w tym roku badań satelitarnych, porośnięte dżunglą miasto Angkor ma powierzchnię ponad 1000 kilometrów kwadratowych (3 razy większą niż Warszawa). Tylko w czasie tegorocznych badań satelitarnych wykryto w nim 94 nieznane dotąd świątynie i wskazano 74 miejsca, w których mogą znajdować się następne. Dżungla Angkor kryje jeszcze wiele archeologicznych sensacji. Jej penetracja nie jest jednak prosta i odradzał bym poszukiwania amatorskie. W pobliżu rejonów zamieszkałych las jest zaminowany, a dalej od ludzi żyją w nim dzikie zwierzęta, których lepiej w pojedynkę nie spotykać: słonie, tygrysy, pantery, kobry, jadowite pająki. Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Poszukiwania na własną rękę prowadzą rabusie zabytków, który nie lubią konkurencji.

Krzysztof Łoziński