To nieco chaotyczny dziennik wędrówki przez Miasto. Z ogromnego centrum usianego odrestaurowanym dziedzictwem Schinkel´a poprzez rozrzucone tu i ówdzie zespoły parków, wśród licznych kanałów i jezior aż po nowoczesne centra kultury i biznesu. Wiele nowoczesnych budynków wybudowanych zostało na zaoranych pasach ziemi, gdzie jeszcze nie tak dawno straszył mur oddzielający dwie cywilizacje.

Pierwsze zmagania z Miastem odbyłem jeszcze we wczesnych latach osiemdziesiątych. Od czasu moich pierwszych, krótkich odwiedzin zimowy Berlin zawsze kojarzył mi się z charakterystycznym zapachem dymu ze spalanego węgla brunatnego. Ogromne, wykładane piaskowcem budynki wschodniej strony miasta najczęściej zaniedbane i pokryte brunatnym nalotem już wówczas stawały się synonimem solidnej urbanistyki. Nie tylko dla mnie zresztą. Siatka ulic nowej zabudowy Potsdamer Platz pokrywa się z tą, zaprojektowaną jeszcze w osiemnastym i dziewiętnastym wieku.

Zresztą nie tylko architektura składa się na doskonałość założeń urbanistycznych Miasta. Gęsta sieć połączeń szybkiej kolei i metra decyduje o wysokiej jakości komunikacji publicznej stolicy Niemiec.

Podczas nawet najkrótszej, kilkudniowej wizyty Miasto olśniewa przybysza niezwykłością muzeów i galerii, liczbą koncertów. To w Berlinie po raz pierwszy zetknąłem się z ideą Nocy Muzeów, podczas której nie tylko przez dwadzieścia cztery godziny na dobę zwiedzać można jedne z najciekawszych placówek tego typu na świecie, ale liczyć można także na specjalnie przygotowane na tę okoliczność wydarzenia.

Zapewne większość przybywających nie zwraca uwagi na Hansa Viertel, a zaryzykować można stwierdzenie, że i sami Berlińczycy dość mają już widoku eksperymentalnych maszyn do mieszkania. Jednak zobaczyć warto projekty Niemeyer´a, czy Gropius´a. Ważnym obiektem jest też Jüdisches Museum projektu Libeskind´a, któremu zawdzięczać będziemy także nową zabudowę w miejscu zniszczonego przez islamskich fanatyków Nowojorskiego WTC.

Charlottenburg ze wspaniałym pałacem i kompleksem muzeów i galerii, gdzie z portretów wygląda Dora Maar, a strzeliste rzeźby Giacometti´ego zaburzają rytmy neoklasycystycznej okrągłej klatki schodowej. Pięćdziesiąt metrów dalej, po drugiej stronie ulicy zobaczyć można też Zieloną Głowę.

I jeszcze rada: bilet do Berliner Philharmoniker zarezerwować na dwa miesiące przed przyjazdem. Można to zrobić w Internecie.

Aleksander Żołnierski