Pani Anna Ciepielewska, kiedy dzwoni telefon, musi uciszać psy, które szczekając zagłuszają rozmowę. Nie są jej jej psy, ona się nimi opiekuje. Pani Anna jest w wieku emerytalnym, ale emerytury nie dostaje. Zarabia tłumaczeniami, pracą w ośrodku opieki społecznej i przyjmuje dwa psy. Pani Anna od 23 lat mieszka w Szwecji.

Jej życiorys zaczyna się, jak mówi, od daty urodzenia. Jako Anna Pracka urodziła się w 1949 roku w Lidzbarku Warmińskim, niewielkim ale uroczym miasteczku na Warmii. Dzieciństwo miała, jak wspomina, pozytywne, dwóch młodszych braci, ojciec lekarz, mama udzielająca lekcji francuskiego w domu Była też babcia:
- Cudowna, prosto z Wileńszczyzny, ze śpiewnym akcentem kresowym i z zupełnie bezkrytyczną miłością do dziadunia Piłsudskiego, wspaniałą litewską kuchnią. Dzięki niej mieliśmy w domu atmosferę jak z Miłoszowej „Doliny Issy”.
W 1967 roku Anna wyjechała na studia do Warszawy. Jako studentka pierwszego roku prawa przeżyła tzw „wydarzenia marcowe”.
- Zieloniutka bardzo, ale pełna entuzjazmu i chęci wniesienia swojego wkładu w to, co się działo i było takie znaczące, byłam tam gdzie mogłam być, w demonstracjach, na strajku, śpiąc na podłodze pod drzwiami Katedry Prawa Cywilnego. Burza ucichła, wielu jak wiadomo zostało relegowanych, ja zostałam, mała płotka ale dumna, że wzywano mnie parę razy na przesłuchania do Pałacu Mostowskich. Był strach ale nie tylko. Było naznaczenie.


Jeszcze na ostatnim roku studiów Anna podjęła współpracę z Polskim Radiem w redakcji rolnej warszawskiej rozgłośni. To były jej pierwsze spotkania ze wsią i z jej problemami. Luźny kontakt dziennikarski z tematami wiejskimi szybko przerodził się w głębszy związek: temat pracy magisterskiej wybrała też „wiejski”: ZMW „Wici” w okresie międzywojennym.
Anna Ciepielewska wspomina swoje wyjazdy w teren: „zobaczyłam prawdziwą wieś, nie taką z pierwszych stron Trybuny Ludu. Dosyć szokujące”.
Po dwóch latach zakończyła współpracę z radiem. Obroniła dyplom i podjęła pierwszą pracę prawniczą w centrali Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Był rok 1976, krajem wstrząsnęły wystąpienia, nazwane eufemistycznie „wypadkami w Ursusie”. „ZUS miał podjąć błyskawiczną akcję przeliczania rent i emerytur po ogłoszonych podwyżkach. Zaangażowano wszystkich pracowników. W moim dziale było dużo młodzieży po studiach, świeżo upieczonych magistrów prawa, ekonomii. Odmówiliśmy uczestnictwa w akcji. Podwyżki w rezultacie odwołano, parę sztuk „buntowników” musiało odejść po wizycie na dywaniku u prezesa”.


Rok 1980 zastał Annę w Zakładzie Montażu Centrali Telefonicznych Telkom-Telmont na warszawskim Targówku. Gorący sierpień, powstanie Solidarności. Zostałam wybrana zastępcą przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ „Solidarność”. Dużo pracy, dużo entuzjazmu i wiara w jasną przyszłość i niepodległość, tuż, tuż za rogiem.
A po Sierpniu już Grudzień i stan wojenny. W Telkom podjęto próbę strajku. Anny nie wpuszczono na teren zakładu i odebrano jej przepustkę, co oznaczało zwolnienie z pracy. Do sierpnia 1983 roku była bezrobotna, choć szukała pracy, lecz bez rezultatu. Roznosiłam mleko, zajęłam się tkactwem i robiłam, co mogłam „ryjąc w podziemiu”. Dużo spotkań, dużo pomysłów, trochę artykułów do podziemnej prasy, punkt kolportażowy w domu.
Wreszcie, w sierpniu 1983 dostała pracę w Laboratorium Jonów Ciężkich Wydziały Fizyki na Uniwersytecie Warszawskim. Nie na długo jednak: 4 stycznia 1984 złożyła jej wieczorną wizytę ekipa SB, która po rewizji założyła na dwa dni kocioł, po czym odstawiła Annę do Pałacu Mostowskich. Stąd po nocy na „dołku” i przewiezieniu do siedziby MSW (na ul. Rakowieckiej), przesłuchaniu, próbie zwerbowania do współpracy wylądowała ona w więzieniu na Rakowieckiej.
Czekając, aż esbecy dokonają formalności, Anna siedziała na korytarzu przed plakatem "Szczęśliwego Nowego Roku 1984!" i rozmyślała nad swoją przyszłością. W pewnej chwili podszedł do niej oddziałowy, popatrzył i mówi:"Boże, taka młoda i do więzienia! Kiedy wy wszyscy stąd wyjdziecie?".

 

- To był ważny okres w moim życiu. Trudny ale bardzo owocny. Spotkałam w celi Tonię Komorowską Rycerz i przypadłyśmy sobie do serca. Wróciłam jakby na wieś, do rolnictwa. Już po wyjściu po siedmiu miesiącach, w lipcu 1985 roku (amnestia lipcowa) spotkałam Józefa Teligę, całą rodzinę Bartoszczów i wielu innych. Ogromnym przeżyciem był pogrzeb Piotra Bartoszcze, który zginął w niezwykle tajemniczych okolicznościach. Tragiczne było widzieć na pogrzebie jego nowo narodzonego synka, o imieniu Piotr - po ojcu.
Po wyjściu z więzienia Anna pogrąża się w pracy społecznej i konspiracyjnej. Spotyka się z ludźmi, których poznała w więzieniu, poznaje nowych. Ciekawe, jak takie kilkumiesięczne siedzenie jednoczy ludzi, pozwala na kontakty między różnymi odłamami, gałęziami podziemia, zbliża ludzi, pozwala nawiązywać nowe przyjaźnie, jak bardzo umacnia tzw opozycję. Wbrew zamiarom tych, którzy nas wsadzali.

 

Następny rok był pełen aktywnego działania, dużo wyjazdów na wieś, dużo spotkań z chłopami. Tak się to wtedy mówiło: chłopi, a nie rolnicy. I brzmiało to dumnie. Współpracowałam w tym okresie również z Tadeuszem Nawrockim opracowując historię ruchu ludowego w Polsce.


W sierpniu 1985 roku kolejna rewizja w domu i kolejne aresztowanie. Tym razem wszystko dzieje się dużo szybciej: wyrok - dwa lata więzienia - zapadł w ciągu 24 godzin.
Ze swoim obrońcą, adwokatem Wiesławem Johanem spotkała się Anna dopiero na pięć minut przed rozprawą, zdążyliśmy się przywitać w każdym razie. Po ogłoszeniu wyroku odwieziono ją wprost do więzienia na Grochowie. Tu przeżyła prawdziwy szok. W upalne dni znalazła się w celi bez kanalizacji, z kubłem na odchody, przeznaczonej dla 10 osób, w której przebywało 30 współwięźniarek, wszystkie tzw kryminalne, ze wszystkimi przypadłościami nędznego życia: prostytucja, narkotyki, delirium alkoholowe a do tego wszy i wszelkie inne robactwo. W ciągu pierwszych dwóch tygodni mojego pobytu, nikt na wolności nie wiedział gdzie jestem, ani rodzina, ani mój adwokat nie mogli uzyskać żadnej informacji.


We wrześniu przewieziono Annę do Zakładu Karnego w Krzywańcu. Polityczne - było nas pięć- dostały osobną celę. Było czysto i wychodziłyśmy na godzinę spaceru dziennie. Przed Bożym Narodzeniem zwolniono wszystkie dziewczyny z mojej celi z wyjątkiem mnie. Byłam traktowana jako recydywa i zostałam sama. Przeniesiono mnie do mniejszej celi i już do końca „odbywania zasłużonej kary” siedziałam sama.
Teraz Anna widywała tylko oddziałowych. Było jej trudno znieść izolację. Starałam się więc narzucić sobie pewną codzienną rutynę. Gimnastyka, czytanie, robótki ręczne, żeby nie popaść w apatię, gdy już nic się nie chce, tylko się siedzi i patrzy w ścianę. Widzenia z bliskimi to było jak Boże Narodzenie, trzy osoby mogły być na liście uprawnionych, wizyta raz na miesiąc. Najtrudniejszy moment to było kiedy dowiedziałam się, że umarła moja ukochana babcia i nie pozwolono mi pojechać na pogrzeb. Zwolniono ją we wrześniu 1986 roku. Wyszli wszyscy polityczni.
Po wyjściu z więzienia ponowęła pracę na rzecz organizacji rolniczych, m.in utworzenia Tymczasowej Ogólnopolskiej Rady Rolników Indywidualnych „ść”. W 1987 roku w grupie zainteresowanych kobiet m.in z Elżbietą Misiak Bremer i Zofią Romaszewską rozpoczęła organizowanie stowarzyszenia kobiecego „Nasz Dom” jako przeciwwagi komunistycznej Ligi Kobiet


Jeszcze w Sylwestra 1986 roku poznała  przyszłego męża -  Andrzeja Ciepielewskiego ze Szwecji. Rok później, w rocznicę spotkania wzięli ślub i Anna wyjechała z Polski. On był naukowcem, jeździła z nim po świecie, wreszcie osiedli w Goeteborgu, gdzie Szwedzi stworzyli swoją Dolinę Krzemową.
W roku 1997 odszedł Andrzej, rak był silniejszy niż nasza wola walki.
W 2000 roku otrzymała polskie odznaczenie „Zasłużony działacz kultury”, za „działalność na rzecz niezależnego rozwoju kultury polskiej”.


Prezydent Lech Kaczyński odznaczył ja też Komandorią Orderu Odrodzenia Polski.
Anna przyjeżdża tu często, mówi, że Polska jej się podoba. Tyle tu zmian na lepsze. Niestety, prócz medali nie dostała od ojczyzny nic więcej. Nie jest w tym osamotniona. Jest wciąż wielu dawnych działaczy podziemia, ludzi konspiry, którzy ponieśli uszczerbek za swoją opozycyjną aktywność. Ich problemy do dziś nie są uregulowane, choć wielu z nich miało prawo ubiegać się o odszkodowania za internowanie lub niesłuszne skazanie. Jednak po 1989 roku nie byli sami w stanie dać sobie radę.


ZUS zapytany o sytuację naszej bohaterki, przypomina, że "...w przypadku Pani Ciepielewskiej - z uwagi na datę zakończenia zatrudnienia w Polsce - emerytura ustalona zostanie w oparciu o zwaloryzowany kapitał początkowy. ... podstawę do rozpatrzenia uprawnień do emerytury stanowi wniosek osoby zainteresowanej, do którego powinna ona dołączyć dokumentację dotyczącą okresów zatrudnienia oraz osiąganego wynagrodzenia w Polsce dla celów ustalenia prawa do emerytury oraz obliczenia jej wysokości.
Zgodnie z postanowieniami regulujących polsko-szwedzkie stosunki w dziedzinie zabezpieczenia społecznego rozporządzeń unijnych nr 883/2004 i nr 987/2009 osoba zamieszkała w Szwecji zainteresowana uzyskaniem polskiej emerytury wniosek o to świadczenie zgłosić może w szwedzkiej instytucji ubezpieczeniowej w miejscu zamieszkania. Do wniosku ... osoba ta dołączyć powinna oryginały (bądź kopie poświadczone przez pracownika szwedzkiej instytucji ubezpieczeniowej) dokumentów potwierdzających przebyte okresy składkowe,...
Szwedzka instytucja ubezpieczeniowa po skompletowaniu prześle wniosek do polskiej instytucji właściwej, tj. do Oddziału ZUS w Szczecinie...
Powyższy tryb znajduje zastosowanie także w sprawie Pani Anny Ciepielowskiej. Wobec faktu, że utraciła ona dokumenty dotyczące zatrudnienia i ubezpieczenia w Polsce, może zwrócić się do byłych pracodawców o ponowne ich wystawienie. W przypadku likwidacji zatrudniających ją zakładów pracy możliwe jest wystąpienie o wydanie stosownych zaświadczeń do ich następców prawnych lub archiwów przechowujących akta zlikwidowanych przedsiębiorstw. ... Wyjaśniamy przy tym, że okres osadzenia w więzieniach lub w innych miejscach odosobnienia na terytorium Polski na mocy skazania albo bez wyroku po 31 grudnia 1956 r. za działalność polityczną, będący w świetle postanowień ustawy emerytalnej okresem składkowym, udokumentować można zaświadczeniem Prezesa Sądu Okręgowego lub Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
Jednocześnie informujemy, że jeżeli Pani Anna Ciepielewska zgłosi wniosek o polską emeryturę za pośrednictwem szwedzkiej instytucji ubezpieczeniowej i nie będzie mogła dołączyć wymaganych dokumentów z uwagi na trudności w ich uzyskaniu ze względu na fakt zamieszkiwania za granicą - na Jej wniosek - Oddział ZUS w Szczecinie udzieli pomocy w uzyskaniu środków dowodowych dotyczących zatrudnienia w Polsce, niezbędnych do rozpatrzenia zgłoszonego wniosku."


Urząd ds Kombatantów i Osób Represjonowanych dysponuje wnioskami o potwierdzenie – przez świadków – działalności konspiracyjnej w zdelegalizowanych organizacjach politycznych i związkach zawodowych, które w ten sposób mogą stanowić podstawę do ustalenia „okresów składkowych”.

Pani Anna przygotowała już wniosek do UKiOR.
Piotr Rachtan