Ktoś, przedstawiający się jako „były czytelnik" (szkoda, że nie ma odwagi się podpisać) przysłał nam, jako propozycję do zamieszczenia, następujący list:
"Kłamią wszyscy- kłamiemy i my!"

Pisaliśmy, że wydajemy podwójny numer (choć terminowość wydań magazynu dawno już przestała mieć dla nas znaczenie) - Kłamaliśmy.

Nie jesteśmy dwutygodnikiem, tylko w zależności od "widzimisię" wrzucamy tekst na stronę (w sumie możecie na nas liczyć ZAWSZE, kiedy ktoś z PiS coś zrobi, nawet nieważne co - po prostu lubimy skupiać się na tej partii by ją ośmieszać, bo to jest naszą misją od jakiegoś czasu).

Przecież, jak zauważyli już chyba wszyscy nasi czytelnicy (a jest ich coraz mniej i mniej i mniej), staliśmy się pismem Platformy, a raczej zwolennikami jej i popierać będziemy ją ze wszystkich sił i wszelkimi metodami, a jakże!

Skoro wszyscy są obrzydliwymi kłamcami, a zwłaszcza Prezes Jarosław Kaczyński, to chcemy zaznaczyć, że nie tylko on kłamie - nie możemy więcej odróżniać się od ogółu, kłamiemy i my!

Wydaje nam się że pozjadaliśmy wszystkie rozumy - jesteśmy najmądrzejsi! To nic, że już nas prawie nie czytają - spełniamy obywatelski obowiązek mediów - kłamiemy i jesteśmy stronniczy - czyli przyjęliśmy, wzorem wielu innych mediów, obowiązujące obecnie standardy "niezależnej prasy partyjnej" :))))

Redakcja

No i dobrze. A teraz moja odpowiedź:

Szanowny pan zarzuca nam kłamstwa, a sam dość mocno mija się z prawdą. „Pisaliśmy, że wydajemy podwójny numer (choć terminowość wydań magazynu dawno już przestała mieć dla nas znaczenie) - Kłamaliśmy." Nie, nie kłamaliśmy, tylko zrobiliśmy to, co obiecaliśmy: dodaliśmy nowe teksty do istniejącego numeru, nie usuwając poprzednich i tak powstał numer podwójny. Gdzie tu kłamstwo? Czy terminowość wydań straciła dla nas znaczenie? Faktycznie wychodzimy ostatnio nieregularnie, ale wynika to z czego innego. Redaguję pismo od siedmiu lat, za darmo, i jestem już tym mocno zmęczony. W dodatku moja sytuacja życiowa ostatnio mocno mi to utrudnia (wybaczy pan, że nie będę tego wyjaśniał, bo to moje sprawy prywatne). Stąd nieregularność. Ale czy nieregularność wydań to kłamstwo? Chyba się pan zagalopował.

Wrzucamy teksty na stronę pomiędzy wydaniami. Tak. Tak robią wszystkie gazety internetowe, bo to jest specyfika tego rodzaju mediów. Czy to jest kłamstwo?

Krytykujemy PiS? Tak, krytykujemy, ale wynika to z tego, czym jest ta partia. A jest to partia antysystemowa, co znaczy dokładniej: antydemokratyczna, nie uznająca instytucji demokratycznego państwa, nie uznająca prawa, dążąca do dyktatury jednego człowieka, zapowiadająca otwarcie rządy terroru, rasistowska. Tak, szanowny panie, jestem przeciwko tej partii, bo poświęciłem najlepsze 20 lat życia walce o wolną Polskę i mam świadomość tego, iż PiS jest dla Polski śmiertelnym zagrożeniem. Z racji swojego życiorysu nie mogę nie przeciwstawiać się takim osobnikom jak Jarosław Kaczyński.

Nie oznacza to jednak, że jestem bezkrytycznym zwolennikiem PO, a „Kontrateksty" są pismem partyjnym. Nawet w tym numerze znajdzie pan tekst Witolda Filipowicza, w którym oskarża on jednego z czołowych urzędników rządu PO o przestępstwo. Mimo to, tekst ten zamieściłem, bo zawiera on argumenty, a nie obelgi. Sam wielokrotnie pisałem teksty krytyczne wobec obecnego rządu i w archiwum bez trudu je pan znajdzie. Generalnie zamieszczamy teksty, z którymi się nie zgadzamy, o ile ich autorzy nie posługują się kłamstwem i obelgami. Na przykład publikujemy teksty Janusza Rygielskiego, z którego teoriami spiskowymi, przynajmniej ja, się radykalnie nie zgadzam. Nie zgadzam się też z tekstami Zdzisława Gromady, zwolennika demokracji bezpośredniej, ale je publikuję. Dlaczego więc nie publikuję tekstów zwolenników PiS? Dlatego, że jeszcze nigdy nie dostałem od nich tekstu, który zawierałby argumenty, a nie, niemal wyłącznie, kłamstwa i obelgi. Bo, szanowny panie, obiektywizm to nie jest średnia arytmetyczna między prawdą a kłamstwem. Jeśli zwolennicy PiS chcą być publikowani, to jest na to prosty sposób: zacząć argumentować zamiast obrażać i kłamać.

Pisze pan: „Skoro wszyscy są obrzydliwymi kłamcami, a zwłaszcza Prezes Jarosław Kaczyński, to chcemy zaznaczyć, że nie tylko on kłamie - nie możemy więcej odróżniać się od ogółu, kłamiemy i my!"

Nie, nie wszyscy są obrzydliwymi kłamcami, ale Jarosław Kaczyński kłamcą jest. Jeśli zarzucam mu kłamstwa, to precyzyjnie podaję jakie i mam na to poważne dowody. Pan natomiast zarzuca nam kłamstwa nieokreślone. Gdzie kłamiemy? Konkrety? Skoro oskarżam Kaczyńskiego niesłusznie, to czemu nie poda mnie do sądu? A no temu, że śmiertelnie się boi publicznej dyskusji nad jego zmyślonym życiorysem i wie, że w sądzie bym go po prostu rozjechał dowodami. A może pamięta pan ile procesów o kłamstwa szanowny prezes już przegrał?

Pisze pan, że naszych czytelników jest coraz mniej i niemal nikt nas nie czyta. Ale, widzi pan, my mamy na stronie redakcyjnej licznik, nawet wejść na poszczególne teksty. Oczywiście nie mamy tylu czytelników, co Onet, Wirtualna Polska, czy gazeta.pl, ale my działamy praktycznie bez żadnych pieniędzy i nie możemy się równać z portalami, których obrót miesięczny, a czasem i dzienny, liczy się w dziesiątkach milionów złotych. Liczba naszych czytelników jest mniej więcej od siedmiu lat stała z lekką tendencją wzrostową, a nie spadkową. Pana diagnoza jest błędna. To nie media nie lubią PiS-u. To ogromna większość społeczeństwa nie lubi PiS-u. Jarosław Kaczyński jest nieustannie od lat niezagrożonym liderem rankingu niechęci, co potwierdzają raz po raz badania.

Pisze pan: „- spełniamy obywatelski obowiązek mediów - kłamiemy i jesteśmy stronniczy - czyli przyjęliśmy, wzorem wielu innych mediów, obowiązujące obecnie standardy "niezależnej prasy partyjnej." Dedykuję panu pod rozwagę myśl (moją własną): twierdzenie polityka, że media są wobec niego niesprawiedliwe, jest zjawiskiem tego rodzaju, co twierdzenia brzydkiej kobiety, że lustro jest krzywe.

A dla wszystkich zwolenników PiS-u mam radę: przestańcie kłamać, a będziecie publikowani, nie będziecie przegrywać procesów i media będą wam przychylne.

Pozdrawiam pana

Krzysztof Łoziński

Komentarze

mifin | 2011-10-07 07:26

Może nie rzecz w samej argumentacji autora listu, nawet całkowicie błędnej, Każdy ma prawo do własnej oceny zjawisk. I bardziej bym się zastanowił nad ogólną wymową treści, która świadczyć może o wrażeniach, jakich doznają potencjalni Czytelnicy? Być może coś jest na rzeczy?Gwoli ścislości, co do przywołanego tekstu WF ("Buszmeni demokracji..."), jest tam fragment wyraźnie wskazujący, iż opisana sytuacja dotyczy równo wszystkich decydentów i wszystkich opcji politycznych począwszy od roku 2004, a zatem od prawa do lewa, wzdłuż, wszerz, w poprzek a nawet na ukos:) Stąd i generalizacja w rodzaju "Buszmeni".

autor | 2011-10-07 07:58

Zdaję sobie sprawę, że niektórzy ludzie mogą mieć takie odczucia. Ale co mam robić, jeśli widzę, że PiS prze do władzy za pomocą zmasowanego kłamstwa na niemal każdy temat? Mam na to nie reagować? W tej chwili na przyklad Adam Hoffman walnął w telewizji kłamstwem, że rurociąg północny "blokuje dostęp do polskich portów". Rurociąg zakopany jest w rejonie podejścia do Szczecina (od innych portów jest daleko) pod dnem morskim. Dno jest tam gdzie było, więc niczego nie blokuje. Fotyga kłamie, że istnieje ekspansja gospodarcza Niemiec na Polskę. Polska ma nadwyżkę w obrocie gospodarczym z Niemcami, więc raczej jest "ekspansja" Polski na Niemcy, choć w ogóle opowieści o ekspansji to ekonomiczny bełkot.

autor | 2011-10-07 08:14

Kaczyński niedawno kłamał, że istnieje zapaść polskiego rolnictwa i grozi nam brak samowystarczalności żywnościowej a nawet głód. W rzeczywistości Polska jest największym eksporterem produktow rolnych w Europie. Przedtem kłamał, że "wprawdzie PKB wzrósł, ale dochód zmalał, bo był import". Dochód narodowy nie zmalał, tylko wzrósł. A poza tym, czy mam nie reagować, gdy na premiera szykuje się człowiek, który nie odróżnia kosztów zakupu towarów i surowców (importu) od straty w bilansie? Przecież komuś takiemu nie można powierzyć nawet prowadzenia kiosku, a co dopiero państwa. Niestety nic nie poradzę na to, że niektórzy ludzie pojmują obiektywizm jako niereagowanie na kłamstwo i przedstawianie kłamstwa jako "innego poglądu" o takiej samej wartości jak prawda. Ci ludzie zawsze powiedzą, że jesteśmy niobiektywni.

autor | 2011-10-07 08:35

Wymieniać kłamstwa polityków PiS móglbym długo, ale zostawmy. Nie o to chodzi. Publikujemy takie teksty, jakie nadsyłają nam autorzy o ile te teksty spełniają kryteria nie kłamania i nie ubliżania. Tekstów od zwolenników PiS dostajemy bardzo mało, a jeśli dostajemy to są to potoki kłamstw, obelg i oszczerstw. Najczęściej w dodatku nie podpisane. Takich napewno publikować nie będziemy. Zwolennicy PiS nie zauważają, że są w społeczeństwie w mniejszości, że doprowadzili do tego, iż grubo ponad połowa społeczeństwa ich nie lubi lub nawet nienawidzi. I nie są to tylko zwolennicy PO. Pora zrozumieć, że to nie lustro jest krzywe, tylko baba brzydka.