W trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej, usiłuje się dokonać podziału Polaków na zwolenników liberalizmu i solidaryzmu, twierdząc jednocześnie, że liberalizm jest okropnym złem, który doprowadzi do ubóstwa wszystkich. Same określenia liberalizm i liberał, stały się niemal obelgami.



Czym więc jest ten liberalizm, którym z takim przekonaniem straszy ludzi PiS i ojciec Rydzyk, nazywając nawet liberalizm grzechem. Otóż, generalnie rzecz biorąc, liberalizm polega na zwiększeniu swobód jednostki i ograniczeniu ingerencji państwa w gospodarkę. Co za tym idzie, liberalizm w gospodarce opiera się na niskich podatkach, potrzebnych do utrzymywania najważniejszych funkcji państwa takich jak niezbędna administracja, obronność, bezpieczeństwo wewnętrzne, oświatę i niezbędną pomoc społeczną dla tych, którzy takiej pomocy potrzebują, swobodzie działalności gospodarczej, niepotrzebnie ograniczanej zbędnymi przepisami, zezwoleniami i koncesjami. Takie podejście do roli człowieka i państwa sprzyja rozwojowi gospodarczemu, co w konsekwencji prowadzi do wzrostu zamożności obywateli. Liberalizm to wolność, ale wolność każdej jednostki, która jednak kończy się tam, gdzie zaczyna ona ograniczać wolność drugiego człowieka. To nie dzikie rozpasanie, ale swoboda myślenia i działania. Ograniczając rolę państwa i stawiając na człowieka, liberalizm nie jest groźny. Wręcz przeciwnie. To państwo nadmiernie ingerujące w życie jednostki i usiłujące za nią decydować jest niebezpieczne, bo prowadzi do uzależnienia obywatela od państwa i uzależnia jego egzystencję od władzy i jej humorów. Nawet Bóg stwarzając człowieka dał mu wolną wolę. Tak więc liberalizm nie jest grzechem, jest nim natomiast głoszenie fałszywego świadectwa o swoich bliźnich.<?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />



Janusz Krakowian

< body>