Szanowny czytelniku, jeśli nigdy nie byłeś kapusiem a znalazłeś się na liście Wildsteina, możesz zrobić następujące rzeczy:



1. (zalecane) Napić się zimnej wody, by ochłonąć.<?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />



2. (zalecane) Wytłumaczyć sobie, że to wcale nie musisz być Ty, bo na liście są same nazwiska bez bliższych danych pozwalających na dokładną identyfikację. Niektóre nazwiska powtarzają się po kilka, kilkanaście, lub kilkadziesiąt razy z tymi samymi imionami. Według informacji z Centralnego Biura Adresowego, przykładowo: Janów Kowalskich żyje obecnie około 4 tysięcy, Krzysztofów Łozińskich – 150, a od 1945 roku (czyli początku tworzenia teczek przez służby) żyło ich 430, Anny Krzywickie z Warszawy występują w liczbie 50. Nawet osób o pozornie rzadkich imionach i nazwiskach jest po kilka lub kilkanaście.



3. (zalecane) Wytłumaczyć sobie, że istnieją ludzie, którzy będą oskarżać innych o bycie agentem, bo sami mają tak zwanego hopla, nie równo pod sufitem, nie klapuje im pod nakrętką, ale za to mają przemożną chęć pomawiania innych. Na takich ludzi nic nie pomoże, bo im żadne fakty do pomawiani nie są potrzebne. Jak ich nie ma, to je zmyślą.



4. (jak kto chce) Wystąpić do IPN o nadanie statusu pokrzywdzonego i dostęp do swoich akt. Pamiętaj jednak, że niewiele Ci to da. Ja mam status pokrzywdzonego od dawna, no i co z tego. Nie będę przecież z nim ganiał i pokazywał znajomym, ani nie przykleję sobie na czole. Wystąpienie do IPN zalecałbym tylko wtedy, gdy akta mogą pomóc w rozszyfrowaniu pewnego wycinka historii, w której uczestniczyłeś (tak jak mnie pozwoliły na rozszyfrowanie przebiegu zdarzeń związanych ze „sprawą Narożniaka” – tekst w archiwum „Kontratekstow”). Jeśli zaś w aktach nie spodziewasz się niczego ciekawego, to zajmij się pożyteczniejszą robotą.



5. (mało zalecane). Pozwać Bronisława Wildsteina do sądu opierając się na jego wypowiedzi dla Radia „Z” z 25 stycznia. Powiedział on tam, że posiada tę listę, ale nie chce jej opublikować, bo: „Stworzę asumpt do tego, aby utożsamiać te nazwiska, które tam się znajdują, z tajnymi współpracownikami”. Następnie Bronisław Wildstein opublikował listę, czyli opublikował mając świadomość skutków. Oczywiście twierdzi, że nie opublikował, tylko rozdał pewną ilość kopii pewnej ilości ludzi. W sensie prawnym i faktycznym to się właśnie nazywa publikacją. Ja też w stanie wojennym produkowałem pewne pisemko, które powielałem i rozdawałem pewnej ilości ludzi.



Jeśli zdecydujesz się na taki pozew to na pewno wygrasz i równie na pewno utopisz pieniądze a nic w sensie finansowym nie uzyskasz, z tej prostej przyczyny, że pozwów takich będą zapewne tysiące i cały majątek obywatela Wildsteina razem z rodziną nie wystarczy na same zwroty kosztów sadowych. Stąd moja rada – powrót od punktu 1. (napić się wody).



6. (stanowczo odradzane) Pozwać do sądu IPN. Szanse wygrania takiej sprawy oceniam na zero, bo brak jest jakiejkolwiek podstawy prawnej i faktycznej, by wygrać.



7. (stanowczo zalecane). Uświadomić sobie, że na liście znajduje się znakomita większość nazwisk występujących w Polsce, w związku z czym o bycie TW podejrzewani mogą być niemal wszyscy. A wszyscy i nikt to niemal to samo. Postarać się potraktować tę listę jak kolejną plagę po Tymińskim, Lepperze, Radiu Maryja, zwalczaniu sztuki przez LPR, przywracaniu kary śmierci przez Kaczyńskich. Ta plaga, jak poprzednie, wkrótce przeminie.



8. (zalecane najbardziej) Powrócić do punktu 1., czyli napić się wody i zająć pożyteczniejszą robotą.



Krzysztof Łoziński

< body>

Komentarze

Addendum | 2005-02-21 12:52

Brawo! Nareszcie sensowna porada! Dodam jedynie, ze wyrokowanie o statusie poszkodowanego decydować będa nie profesorowie-historycy, lecz przyuczeni młodzieńcy z naboru i oni własnie będą z wypiekami na twarzy dowiedzą się, co twoje kochanki na ciebie donosiły, o pijaństwach w młodości i- nie daj Boże - babkach- Żydówkach... Co z taką wiedzą zrobią święci młodziankowie - sapienti sat. Wątpię, czy wszyscy z nich napiją się wyłącznie zimnej wody z punktu pierwszego...