Pan Stanisław Lem, od którego tekstów z ostatniej strony rozpoczynam zawsze lekturę Tygodnika Powszechnego – napisał, że „stosunek Niemców do Putina skojarzył mu się z cieniem Rapallo”. I pewnie właśnie tak jest.
Ale ja chciałbym wrócić do tragicznych wydarzeń w Biesłanie. Są oczywiście terrorystami ci, którzy w imię nawet wolności swojego narodu, niepodległości swojego kraju – zabijają dzieci. To nie intencje usprawiedliwiają zbrodnie, to zbrodnia niweczy wszelkie dobre intencje.
Jest gorzej niż myślimy - jak dowodzi tekst pani Krystyny Kurczab-Redlich „Precz z terrorem! Niech żyje terror!” w "Rzeczpospolitej " (nr.209 z 6.09.2004 r.) – zbrodnie w Biesłanie można tylko porównać do zabójstwa Siergieja Kirowa.
Domyślam się, że nikt już nie pamięta, kto to był Siergiej Kirow - członek biura Politycznego WKP(b), pierwszy sekretarz leningradzkiej organizacji partyjnej - zastrzelony 1 grudnia 1934 roku w Leningradzie. W „Czarnej księdze komunizmu” w tekście Nicolas Werth’a czytamy „W kilka godzin po ogłoszeniu zabójstwa Stalin zredagował dekret znany pod nazwą „prawa 1 grudnia”. Prawo to […] miało stać się idealnym narzędziem Wielkiego Terroru” . Nie tylko się miało stać – stało się. 22 grudnia 1934 – już było wiadomo o istnieniu podziemnej grupy terrorystycznej. Wszystkich członków tej grupy osądzono 28 i 29 grudnia przy drzwiach zamkniętych, skazano na śmierć i rozstrzelano” . Winnymi o „ideologiczny współudział”- czytamy dalej - okazali się Zinowjew i Kamieniew, skazani na pięć i dziesięć lat więzienia.
Mija równo 70 lat.
W roku 2004 spadają na ziemie dwa wysadzone przez czeczeńskie kobiety samoloty rosyjskich linii lotniczych, wybucha bomba w metrze moskiewskim, a potem następuje terrorystyczny atak na szkołę w Biesłanie. Giną setki dzieci.
Dwa dni później prezydent Władimir Putin ogłasza swoje decyzje – decyzję o centralizacji władzy, decyzję o wzmocnieniu sił bezpieczeństwa, a przede wszystkim decyzję o ściganiu terrorystów na całym świecie. Nieboszczyk Stalin najpierw ogłaszał, kto jest „terrorystą” lub „ideologicznym terrorystą” później ścigał tych „terrorystów” na całym świecie. Tak właśnie w Meksyku zamordował swego „ideologicznego przeciwnika” Lwa Trockiego. Później wielu innych.
Jakkolwiek Władimir Putin jest młodym człowiekiem, ale nie darmo nosi imię Wodza „Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej” – Lenina, nie darmo służył wiernie Partii, w szeregach KGB. Wie, jak to się robi. I zrobi to, co mówi, gdy mówi, że „terrorystą jest każdy, kto jest przeciw Rosji”.
Po pierwsze; już zaczął w Katarze –udało się: zabił, kogo chciał. A, że dwóch agentów rosyjskich służby specjalnych poszło siedzieć – to są koszty własne. Stany Zjednoczone i Polska w Iraku – ponoszą od dwóch lat koszty własne walki z terroryzmem.
Po drugie; ma przykład w działaniu państwa Izrael – ten mały kraj od lat ściga i zabija swoich zabójców – terrorystów.. Może mały Izrael – to może Wielka Rosja. Tylko różnica jest istotna. Państwo Izrael chroni byt swojego własnego narodu. Wielka Rosja niszczy byt małego narodu czeczeńskiego.
Po trzecie; kto się odważy ruszyć Wielką Rosję – nikt. Tak jak nikt nie rusza małej Północnej Korei, zamorzonej głodem, ale silnej jej bombą atomową. Łatwiej uderzyć na Afganistan i Irak – trudniej na Północną Koreę. Wielka Rosja ma wiele bomb atomowych.
I ma rację minister spraw zagranicznych Rosji „ demokracja w Rosji jest wewnętrzną sprawa Rosji”.
A czas na Rapallo, Teheran i Jałtę - lub Soczi - zawsze kiedyś przyjdzie.

Stefan Małecki – Tepicht