W 2000 roku, red. Marek Henzler z „Polityki” ustalił następujące parametry: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji: Rejestr PESEL - 38 633 776 osób (żyjących 31 XII 1999 r.); wydanych paszportów - 19 688 335; Marek Henzler, Polityka nr 19/2000.
Gdyby teraz miało się okazać, że Polska zgłosiła do Brukseli 2-2.5 miliona lub więcej "martwych dusz" polonijnych, w celu wyłudzenia nienależnych dotacji z funduszów strukturalnych (structural funds) lub funduszów programu spójności (cohesion funds), obliczanych od liczby ludności, to mielibyśmy na widelcu pierwszy w historii powojennej Europy "state-sponsored fraud" w skali całego państwa członkowskiego UE.
Wyjaśnię to bliżej.
Precyzyjne dane Henzlera są na dzien. 31 XII 1999, w związku z czym nie mogą pochodzić ze spisu powszechnego; ostatni spis przed tą datą odbył się jedenaście lat wcześniej, dn. 6 XII 1988. Spisy powszechne przeprowadzono w Polsce po wojnie w latach 1946, 1950, 1960, 1970, 1978, 1988 i 2002.
Dokładność cytowanych przez Henzlera danych pozwala przypuszczać, ze to są dane MSWiA z systemu PESEL, a nie dane GUS-u, ponieważ GUS mógłby jedynie ekstrapolować dane spisu z 1988 r., z inherentnym błędem statystycznym, w związku z czym Henzler dostałby z GUS-u, w najlepszym wypadku, przybliżony median przedziału, a nie konkretną liczbę żyjących z dokładnością do 1 osoby.
Istnieje uzasadnione podejrzenie, że liczba ludności znajdująca się 31 XII 1999 w PESEL-u i podana w 2000 roku przez Henzlera (ponad 38.5 miliona) obejmuje osoby, które nie brały udziału w spisie powszechnym, a o których emigracji z Polski na stale MSWiA wiedziało. A wiedziało, ponieważ w latach 1990-99 zniszczono ich teczki paszportowe.
Teczki paszportowe osób, które wyjechały z Polski w latach 1980-1989, poszły na przemiał po 10 latach przechowywania, zgodnie z przepisami o archiwizacji. Około połowa teczek zawierała również dowody osobiste i książeczki wojskowe żyjących emigrantów, które także zniszczono.
Jak wiadomo każdemu, kto żył i podróżował za granicę w czasach PRL, paszport PRL wydawano do ręki w Wydziale Paszportowym właściwej terytorialnie Komendy Wojewódzkiej lub Dzielnicowej MO, bezpośrednio przed wyjazdem, odbierając jednocześnie do depozytu dowód osobisty i książeczkę wojskową.

Po powrocie z zagranicy należało w ciągu 7 dni zwrócić paszport; dostawało się wtedy z powrotem dowód i książeczkę. Praktyka zabierania książeczki wojskowej do depozytu przy wydawaniu do ręki paszportu ustala w PRL około 1986-87 roku. Nie jestem pewien, kiedy ustala praktyka odbierania dowodu osobistego na okres pobytu za granica.
IPN szacuje, ze w latach 1980-89 wyjechało z kraju na stałe nieco ponad milion osób.
(Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 3 z marca 2002 roku, Dariusz Stola, "Milion straconych Polaków".)
Migracje powrotne, pomimo deklaracji rządu Jerzego Buzka, który w 2001 roku wyssał z palca podawaną dla celów propagandowych liczbę 500 000 powrotów, nie popartą żadnymi wiarygodnymi danymi, były niewielkie. Według ograniczonych danych opublikowanych przez Instytut Spraw Publicznych w Warszawie w 2002 roku, dr Krystyna Iglicka z ISP oszacowała, że od 1989 do 2002 roku ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemiec powróciło do Polski w sumie ok. 60 000 osób, czyli około 6% emigrantów.

Nawet gdyby z całej reszty świata, której nie badano (w praktyce Kanada i Australia), miało wrócić jeszcze drugie to migracje powrotne prawdopodobnie nie przekroczył 10-12% wyjeżdżających; po uwzględnieniu poprawki na re-emigrację osób, które wróciły, i po krótkim czasie wyemigrowały z Polski z powrotem na Zachód, rzeczywiste migracje powrotne zapewne nie przekraczają 6-8%, czyli wyjechało w latach 1980-89 i nigdy nie wróciło nieco ponad 900 000 osób.
Dowcip polega na tym, że trudno ustalić, czy te 0.9 miliona osób, plus emigrantów 1989-2002, kiedykolwiek skreślono z polskiej ewidencji ludności. Wygląda na to, że niekoniecznie.

Istnieje pogląd, ze do liczby ludności w spisie 1988 roku określonej na podstawie "spisu z natury" (czyli liczby wypełnionych formularzy spisowych) dodano bliżej nieokreśloną, ale w każdym razie poważną, liczbę osób nieobecnych w kraju, które nie brały udziału w spisie. Miano tak uczynić, według mojego źródła, z dwóch powodów: w celu zamaskowania rzeczywistych rozmiarów emigracji z PRL w ciągu dekady 1978-1988, bezpośrednio poprzedzającej spis, i w celu osłony manipulacji statystyką zgonów 1978-88, która miała jakoby wykazywać wyższy od oficjalnie opublikowanego wzrost śmiertelności.

Nie mam możliwości sprawdzenia tej supozycji, która trafiła do mnie z niezłego zazwyczaj źródła. Nie wiem bowiem, czy spis ludności z 1988 roku odnotował skokowy spadek liczby populacji ponad normalna stopę zgonów za ostatnie 10 lat, wywołany emigracją; w Internecie dostępne są tylko roczniki statystyczne od 2000 roku.

Nie jestem w stanie powiedzieć cokolwiek na temat praktyki statystycznej schyłkowej PRL i wczesnej III RP w latach 1988-1994. Niemniej, źródło wspomnianej wyżej supozycji twierdzi, ze w bliżej niesprecyzowanym momencie po złożeniu w 1994 r. formalnego roku wniosku o przyjęcie Polski do Unii Europejskiej podjęta została w Warszawie decyzja o kontynuowaniu manipulacji statystycznej z lat 1978-88, opartej na doliczaniu istotnej liczby emigrantów do liczby ludności kraju. Miano to jakoby zrobić dla ochrony przyszłej pozycji przetargowej Polski w Unii w kwestii obliczania unijnych dotacji przyznawanych w proporcji do liczby ludności krajów członkowskich.
Jak wspomniałem, oszacowania CIA wskazują na utratę netto ludności Polski w wyniku migracji w granicach od 16 000 rocznie do 26 000 rocznie, średnio 20 000 rocznie w latach 1989-2002, czyli ok. 260 000 osób.

Prowadzi to do hipotezy, że w wyniku ewentualnego częściowego sfałszowania spisu powszechnego 1988 oraz całkowitego lub częściowego pominięcia utraty ludności w wyniku emigracji w latach 1988-92, w kraju faktycznie mieszka co najmniej o ok.1.2 miliona osób mniej, niż to podaje oficjalna statystyka. Emigracja wszak w spisie powszechnym 2002 roku udziału nie brała.
Do tak szacowanej 1,2-milionowej różnicy pomiędzy stanem nominalnym a faktyczną ludnością kraju należy doliczyć dzieci emigrantów urodzone za granica, które zgodnie z polskim prawem są obywatelami polskimi. Jeżeli MSWiA lub GUS rzeczywiście wprowadziły do wyników spisu 2002 "martwe dusze", to jest niewykluczone, że dodano również wzięte z sufitu oszacowania przyrostu populacji "martwych dusz" poza krajem w ciągu 14 lat, pomiędzy spisami 1988 i 2002 roku.
Korekta nikt nie jest zainteresowany, ponieważ wykazywanie w statystyce wyższej niż rzeczywista liczby ludności jest korzystne dla stanowiska RP w jakichkolwiek negocjacjach z Bruksela na temat funduszów strukturalnych i funduszów programu spójności UE. Ponadto, zawsze można twierdzić, ze 1-1.5 miliona emigrantów to obywatele polscy chwilowo tylko przebywający za granicą.

Tłumaczyłoby to w pewnym stopniu, dlaczego RP w praktyce uniemożliwia zrzeczenie się obywatelstwa polskiego na własną prośbę, przez obstawienie kwestii zrzeczenia bizantyjsko-stalinowskim torem przeszkód, niezwykle kosztownym i trudnym do pokonania dla Polaka stale mieszkającego za granicą, opartym na modelu prawnym z lat 60-tych i obliczonym wyraźnie na zniechęcanie petentów. Statystyki zrzeczeń obywatelstwa nie dałoby się na dłuższą metę ukryć, więc uczyniono jest tak kłopotliwym i kosztownym, jak tylko się dało.

Tłumaczyłoby to też coraz powszechniejsze zastępowanie określenia "Polonia" określeniem "Polacy mieszkający za granicą". W interesie Warszawy jest rozmywanie granicy pomiędzy Polakami w kraju i światową polską diasporą, ponieważ umożliwia to wliczanie dowolnej w zasadzie liczby członków diaspory do liczby ludności kraju

Prawdziwość supozycji oraz rozmiar zjawiska możnaby ocenić dokładniej, gdyby komuś udało się uzyskać dane, jaki procent ważnych paszportów polskich znajdujących się w obiegu (19-20 mln) stanowią paszporty wydane za pośrednictwem polskich placówek dyplomatycznych i konsularnych. Jakkolwiek pewien odsetek takich paszportów znajdować się będzie w rękach osób, które mieszkają stale w Polsce, ale z rozmaitych przyczyn wyrabiały lub odnawiały swój paszport polski za granicą, to znakomita większość paszportów polskich wydanych poza terytorium RP należy do osób stale zamieszkałych za granicą. Dane takie będą niepełne, ponieważ nie można wykluczyć doliczenia do liczby ludności kraju znacznej liczby osób zamieszkałych stale za granica i nie posiadających paszportów polskich.

Stary Wiarus

Od Redakcji: autor jest dziennikarzem polonijnym i od lat pisuje pod tym pseudonimem. Od dawna krytycznie pisze o polityce władz polskich wobec Polonii, zwłaszcza – o polityce paszportowej, o obywatelstwie i innych drażliwych kwestiach.