Nie rozumiem tych wszystkich utyskiwań na sejmową komisję śledczą. Osobiście twierdzę, że jej praca zakończyła się sukcesem. Wszak do jej zadań nie należało osądzenie sprawców afery. Sam fakt działania tej komisji przy otwartej kurtynie spowodował, że społeczeństwo poznało mechanizmy powstawania korupcji, kto mówił prawdę a kto kłamał i to jest najważniejsze. Samo zaś zakończenie prac takim wynikiem głosowania nad przyjęciem raportu końcowego, nie może być traktowane jako porażka. Tak twierdzić mogą tylko ci, którzy boją się tworzenia nowych komisji, bo mają coś do ukrycia. Głosowanie wyraźnie wskazało, kto jest kim i kto z kim trzyma. Wszak grupa trzymająca władzę może przegłosować wszystko, nawet to że jej nie ma i tego należało się spodziewać. Powtarzanie, że to porażka komisji jest stosowaniem odpowiedzialności zbiorowej. Większość zawsze może przegłosować, że śnieg jest czerwony, ale wynik głosowania nie wpłynie na jego rzeczywistą barwę. W obliczu mizernej jakości naszego wymiaru sprawiedliwości, jedynie powstawanie kolejnych komisji może i powinno doprowadzić do naprawy państwa. Dziś, kiedy zerwana została zmowa milczenia jaka panowała w SLD, może okazać się, że nie tylko jawność prac komisji, ale i raporty końcowe mogą wskazywać prawdę obiektywną. W jej wyświetlaniu nie powinny przeszkadzać słowa premiera, który mówi, że ten parlament, cieszący się obecnie 11% poparciem nie powinien powoływać nowej komisji. Tak niskie poparcie tego sejmu, jest zapewne także wynikiem tego, że ten sejm powołał rząd, którego poparcie jest jeszcze niższe a na czele tego rządu stoi premier, który poparcie ma najniższe w historii. Swoją drogą ciekawe, czy osiągnie ZERO.

Janusz Krakowian
Radny Sejmiku Śląskiego PO