Eszelon wiozący porucznika Lukasa i Szwejka jechał na front. Porucznik Lukas rozmarzył się i zaczął snuć wizje historii.
- Była epoka kamienia, epoka brązu, epoka żelaza - mówił - Jak też historia nazwie naszą epokę?
- Epoką nocników emaliowanych - rzekł Szwejk, bo właśnie mijali rozbity lazaret.
Tak to bowiem bywa, że można przejść do historii, ale nie tak, jak by się chciało. Wodzowie naszej skrajnie świrniętej prawicy myślą, że przejdą do historii niczym Piłsudski, a może nawet Napoleon (też był niski). Już za życia chcą pomników swoich nieudaczników, już się ogłaszają „zbawicielami", zaraz będą powoływać i odwoływać Boga, ale może ich czekać brzydkie rozczarowanie.

Medyceusze, rządzący Florencją w XV wieku, też uważali się za wielkich wodzów i światłych władców, a teraz historyk Roberto Gervaso opisał ich jako ludzi „nie nadających się do niczego, ale zdolnych do wszystkiego". Jakże pasuje do naszych samozwańczych „zbawicieli" łączących mowy pełne wielkich sloganów ze skrajną hipokryzją, żądzą władzy, zwykłą podłością i kłamstwem.

Za ich sprawą, lub z ich udziałem, mniej więcej raz na tydzień wybuchają w Polsce wielkie awantury i wielkie „afery", o których już po miesiącu, a nieraz po tygodniu, nikt nie pamięta. Zostaje tylko wrażenie niczym ze skeczu Laskowika o „orłach nielotach" na Wiejskiej, które „znoszą jaja złożone z żółci i z piany". O „straszliwej" obecnej drace na temat ACTA też nikt za miesiąc nie będzie pamiętał, młodzi pojmą, iż ich wpuszczono w maliny i będzie im głupio, że protestowali zamiast przeczytać, ale do historii przejdzie prezes hipokryta, który broni „wolności słowa i praw obywatelskich", choć jego partia w swoim projekcie „Konstytucji IV RP" planuje odebranie Polakom nie tylko wolności słowa, ale i wszystkich praw obywatelskich. Zapamiętany zostanie też żałosny Marek Migalski, przyznający z rozbrajającą szczerością, że „nie wie, za czym głosował", oraz posłowie i euro posłowie partii matki i jej odpadów, którzy głosowali „za" przez pomyłkę.

Mało kto już pamięta o „straszliwych aferach", takich jak „potworne pobicie" aktorki Cugier-Kotki, „straszliwej zdradzie" Sikorskiego w Berlinie, o „skandalu" z udziałem Leszka Balcerowicza, który, o zgrozo, „zasiadał w radzie fundacji" (bez litra wódki nie dojdziesz, na czym ten „skandal" miał polegać) i innych równie „strasznych aferach". Dzisiejszych nieustannie awanturujących się pieniaczy z pod znaku smoleńskiej brzozy historia raczej umieści w poczcie błaznów, a nie w poczcie królów. Nie nadający się do niczego, ale zdolni do wszystkiego na pomniki raczej nie trafią.

A czemu tak nieustannie się pienią? „Analfabeci muszą dyktować" - napisał Stanisław Jerzy Lec i dodał przy innej okazji: „Eunuch musi mieć srogą minę".

A my, jeszcze normalni na umyśle, przestańmy się tą całą pianą od rana do wieczora ekscytować. Szkoda czasu, nerwów i prądu w telewizorach. Całe to ACTA za miesiac będzie już tylko w aktach.

Krzysztof Łoziński

Komentarze

sstepski | 2012-02-04 17:04

PiłsuDSki!