Witamy w Pekinie. To tu, w stolicy największego państwa terroru, rozpocznie się 8 sierpnia olimpiada. W ramach przygotowań do niej chiński aparat przemocy uwięził około 200 tysięcy ludzi i około 2 tysięcy zabił. To w ramach zapewnienia spokoju podczas olimpiady.
Witaj sportowcu. Państwo, którego połowę terytorium stanowią tereny podbite w drodze zbrojnego najazdu i okupowane (Tybet, Turkiestan Wschodni, Mongolia Wewnętrzna), państwo będące hojnym sponsorem terroryzmu (Świetlisty Szlak, talibowie afgańscy, maoiści w Nepalu i inni), państwo wspierające kasą i bronią najpaskudniejsze reżimy świata (Korea Północna, Birma, Sudan), to państwo zapewni ci spokój. W tym celu już wyrzucono z Pekinu wszystkich bezdomnych, chorych psychicznie, kalekich, naprawiaczy rowerów, ulicznych fryzjerów, sezonowych robotników (poza tymi, co budują stadiony). Zamknięto nawet do aresztów działaczy organizacji zajmujących się prawami chłopów, chorych na AIDS i żółtaczkę.

Będzie spokój. Wszyscy uczestnicy igrzysk przejdą dokładną rewizję. Widzowie zamieszkają w dokładnie podsłuchiwanych hotelach a sportowcy w inwigilowanym całodobowo (nawet w toaletach) miasteczku olimpijskim. Będą mogli zadzwonić do domu przez podsłuchiwany telefon i napisać maila przez cenzurowany Internet. Mogą nawet porozmawiać ze starannie wyselekcjonowanym i przeszkolonym przez Biuro 610 (specjalny wydział służby bezpieczeństwa) chińskim personelem. Pod nieobecność ich pokoje i bagaże zostaną dokładnie zrewidowane, oczywiście w imię spokoju. Widzowie na całym świecie będą mogli obejrzeć ocenzurowane przez władze ChRL relacje telewizyjne, nie całkiem na żywo, bo kilkuminutowego poślizgu wymaga cenzura.

Znicz olimpijski zapalono jakiś czas temu na placu Tiananmen, w miejscu-symbolu potwornej masakry z 1989 roku, kiedy to wojsko zabiło w Pekinie 7 tysięcy demonstrantów. Zapalenie znicza odbyło się pomiędzy portretem a mauzoleum największego zbrodniarza w dziejach świata (nie tylko Chin) Mao Zedonga, sprawcy śmierci 200 milionów swoich rodaków, autora pomysłu „reformy myśli" i norm denuncjacji dla wszystkich szczebli administracji i partii, pomysłodawcy wielu wyszukanych tortur, szczególnie lubującego się w zakopywaniu ludzi żywcem w ziemi. Fajne miejsce, co nie?

Następnie znicz olimpijski odbył sztafetę chroniony przez specjalny oddział komandosów po cywilnemu. Na jego trasie bito demonstrantów, dokonywano aresztowań, zakazywano posiadania flag Tybetu i zdjęć Dalajlamy.

Otwarcie olimpiady ozdobią występy tysięcy młodych ludzi wytresowanych do roli żywych obrazów w imię chwały komunizmu. Na trybunach zasiądzie wroga zachodnim sportowcom chińska publiczność, którą od miesięcy szczególnie intensywnie pompowano nacjonalizmem, szowinizmem i rasistowską ksenofobią wobec obcych. Pamiętaj kochany sportowcu, że tu nie jesteś mile widzianym gościem, białym sahibem, tylko „zamorskim diabłem" i „długonosą małpą".

Ale pełnego spokoju nie będzie. Rządzący Chinami nie wytrzymają przecież, by kogoś nie pobić i kogoś nie zabić, by nie zadbać o to, aby sędziowanie przypadkiem nie było uczciwe.

Ale nie martw się sportowcu. Stadiony na których wystąpisz są nowe. Na nich jeszcze nie rozstrzeliwano skazańców w ramach wieców egzekucyjnych. Posłużą do tego dopiero po olimpiadzie. A więc spokojnie, na tej murawie jeszcze krwi nie ma, dopiero będzie.

Welcome to Beijing sportsmen, welcome. And good luck!

Krzysztof Łoziński