Coraz częściej mam nieodparte wrażenie, że polska arena polityczna to arena wiejskiego cyrku objazdowego. Sceny, które na niej oglądam wprawiają mnie w coraz to większe zdumienie i wstyd mi przed światem, że mój ojczysty kraj doświadcza takiego, a nie innego stylu rządzenia państwem.
Wstyd mi również z tego powodu, że między innymi ja przyłożyłam do tego rękę, a właściwie nie przyłożyłam. Pech chciał, że akurat w czasie, kiedy wybory parlamentarne się odbywały - ja beztrosko leżałam na plaży w słonecznej Grecji i objadałam się lodowymi deserami, nie przeczuwając zupełnie co w kraju się święci.

Zdecydowanie prawdziwe jest powiedzenie, że nie ma większego niebezpieczeństwa jak zlekceważenie wroga.
Nie przypuszczałam wtedy, że wynik wyborów tak bardzo mnie rozczaruje, ale to co dzieje się dzisiaj - zdecydowanie przekracza już moje granice tolerancji i dobrego smaku.

Jakie zatem cyrkowe atrakcje serwują nam dzisiaj politycy?

Ostatnio najmodniejszą sztuczką jest tak zwany hak.

Okazuje się, że nasi politycy wyszli z założenia, że najbezpieczniej jest mieć haka na każdego i dyktafon stał się niemalże częścią ich bielizny osobistej. Należy mieć go zawsze i wszędzie przy sobie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda. Nagrać warto wszystko - choćby i to były słowa naszego przyjaciela, który w chwili słabości zwierza nam się ze swoich problemów osobistych przy butelce wódki.

Nazajutrz może się okazać, że takie nagranie stanie się nasza kartą przetargową, aby przetrwać w bezlitosnym świecie polityki. Minister Ziobro znał tę sztuczkę doskonale.

Sztuką jest również takie lawirowanie i zacieranie śladów, aby nikt nie miał na nas żadnego haka. Niełatwe, ale możliwe - trzeba tylko pilnować się na każdym kroku.

Kolejna sztuczka - walka na teczki.

Nudne już robią się kolejne rewelacyjne wiadomości, na kogo tym razem i czego to w tych teczkach nie znaleziono. Nie wiem jak inni ale ja mam już przesyt afery teczkowej.
Rozumiem, że przeszłość jest ważna, ale czy przyszłość nie jest ważniejsza?

Mamy tyle naglących problemów społecznych, nierozwiązanych spraw i kulejących ustaw, że trzeba by było nareszcie się tym zająć i przestać rzucać w siebie teczkami jak małe dzieci rzucają się zabawkami w piaskownicy.

Jak już jesteśmy przy dzieciach, przypomniała mi się kolejna medialna sensacja z ostatnich miesięcy - torebka Tinky Winky. Można było się pośmiać - przez łzy. Tak samo śmieszne i niestety żenujące było cyrkowe przedstawienie pod tytułem „Seks Afera" z udziałem Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego w rolach głównych.
Piękna wizytówka polskiej polityki, nie ma co.

Szkoda, że nie możemy z tego cyrku po prostu wyjść. Niby od dawna zapowiadana jest premiera długo oczekiwanego spektaklu „Wcześniejsze Wybory", ale kto wie czy dojdzie do skutku i czy to czasem nie kolejna bajka opowiadana po to byśmy mieli nadzieję na lepszą przyszłość.

Marta Adamska