Zastanawiam się co mają dziś do powiedzenia wszyscy ci, którym dotąd wydawało się że PiS z przystawkami to polska prawica. To za ich sprawą, tej tak zwanej prawicy, byliśmy świadkami politycznego stręczycielstwa. Warcholstwo i polityczna korupcja. Branie się za bary premiera i wicepremiera. Lepper zorganizował medialny show, do gry wpuścił tę co seks jak koń owies...  w tej odsłonie jawił się obraz politycznego brudu, zakłamanej pruderii. Ukazał jak  bardzo nieprawi są politycy PiS-u.
Pomiędzy przyzwoitością, a jej brakiem

Dziś Jarosław Kaczyński chce oczyścić stajnie Augiasza. Ale to on jest odpowiedzialny za te brudy. Czy można winić kogoś komu wpierw oferuje się - w chore imię trwania - stanowiska i przywileje? Etyk powie że można, gdyż człowiek uczciwy nie upodli siebie aby przejść na drugą stronę przyzwoitości, na stronę zła. Polityk zaprzeczy, albowiem populizm i polityczne naciągactwo  znane są odkąd wymyślono demokrację.

Czystka w ministerstwie nie jest dziełem przypadku. Tego czego nie udało się zrobić poprzednim ugrupowaniom politycznym, którym na nosie grał Lepprebend, tego dokona Jarosław Kaczyński. Ciekawe czy w imię prawa i sprawiedliwości, czy z niepohamowanej rządzy zemsty?

Nosił wilk razy kilka...

Lepperowi wydawało się, że wraz z chłopską gromadą swojaków w nieskończoność może przeciągać strunę. Jak się okazuje jest w błędzie. Mniejszy brat -Jarosław Kaczyński, to człowiek niezwykle pragmatyczny, to typ człowieka, który po trupach (politycznych jak najbardziej) z niezłomnym uporem brnie do przodu.  Nie ogląda się za siebie, nie rozdrapuje starych ran, ani nie odgrzewa zimnych kotletów.

Wychodzi z założenia, że nad minionym nie ma co się zatrzymywać. W drodze po „wieczną" władzę liczą się wszystkie znane (i nieznane dotąd) chwyty wraz z tymi poniżej pasa.

Śniady Endriu nie przewidział jednego, że naciągana struna (każda) ma swoje granice wytrzymałości. Naciągał strunę i cieszył się z coraz to nowych dźwięków jakie wydawała, zdziwił się dopiero wtedy, kiedy ta pękła. A ta uwolniona, niczym pejcz, zaczęła smagać raz za razem...   No, ale czego można oczekiwać po „warchole" skoro nie zadał sobie najmniejszego trudu aby zapoznać się podstawowymi prawami fizyki.  

Dobijanie koni

Jak dotąd jedynym politykiem z klasą okazuje się być ex prezydent Aleksander Kwaśniewski, który nie poniżył się aby z Lepperem wejść w jakiekolwiek układy. Drzwi do prezydenckiego pałacu bezpardonowo, bez najmniejszych konwenansów zatrzasnął zaznaczając że nie chce mieć nic do czynienia z chłopskim rozrabiaką.  

Z Kaczyńskimi było inaczej, aby przejąć pełnię władzy zdecydowali się na mezalians z tym który jeszcze nie rządził. Dziś trudno ocenić, albowiem na to jest za wcześnie, na ile to wszystko było dziełem przypadku, a na ile zamierzonym politycznym spiskiem. W każdym bądź razie ten, który jeszcze nie dawno wykrzykiwał „my mamy czyste ręce, myśmy jeszcze nie rządzili..." dziś odchodzi w niesławie.

Lepper chciał władzy

Otrzymywał ją na raty, aż w końcu dostał to czego chciał. W jego ugrupowaniu od dawna wrzało, ale tym się nie przejmował niepokornych odsuwał od siebie skazywał na polityczny ostracyzm. Obsadzał swojakami szybko i wszystko co tylko można było. Na wszelki wypadek zabezpieczał się wekslami. Działał niczym lichwiarz.  Czy na tej lichwie zyska, czy więcej straci?

Desperaci, a te cechy przejawiają  Lepper i premier Kaczyński, mają to siebie, że przeważnie grają o wszystko. O tym, że tych dwóch zagorzałych polityków toczy ostrą rywalizację wiadomo było od dawna. Który z nich zostawił sobie asa w rękawie, aby w decydującej rozgrywce takiego użyć, po to, by ostatecznie zniszczyć przeciwnika, czas niebawem pokaże.

Polityczna egzekucja

Wielokrotnie wydawało się iż koniec Leppera stał się faktem dokonanym. Jednakże zawsze dochodziło do szczęśliwego powrotu,  Lepper odzyskiwał to, co utracił. Dziś sprawa wydaje się przesądzona. Premier rządu na wzór Kwaśniewskiego nie rozmawia z Lepperem, wysyła do niego list, co oznaczać może, iż właśnie nadszedł najwyższy czas na polityczną egzekucję. Jeśli tym razem Kaczyński ustąpi, to najpewniej byłby to jego największy jak dotąd błąd, który w efekcie końcowym mógłby stać się największą przegraną. Zapewne Jarosław Kaczyński jest w posiadaniu niezbitych dowodów udziału Leppera w którymś z przedsięwzięć korupcyjnych. Podobne dowody przeciwko premierowi może posiadać Lepper, a to za sprawą byłego posła Rutkowskiego.    

Jednakże dziś rozdającym jest premier. To on, bodajże, ma największy powód aby zerwać wszelaką znajomość z jegomościem, który pozwolił mniejszemu bratu* i jego partii egzystować przez tak długi okres przy sterach państwa. Czym ta zabawa w rządzenie się zakończy nie trudno dziś przewidzieć, ale póki co spekulacje nie mają większego sensu, albowiem te stanowią jedynie antidotum dla warcholstwa, które pozwala na udawanie, że nic złego się dzieje.

W każdym bądź razie następcy doskonale dopracują dotychczasową nieudolność tworzenia mechanizmów policyjnego państwa. Następcy jedynie mogą (i zapewne to uczynią) udoskonalić działanie powołanych służb i wykorzystanie ich do zrobienia czystek.

Wielkie publiczne kłamstwo PiS-u

W kampanii wyborczej można wiele, a nawet więcej. To kampania reklamowa na produkt, który zwie się rządzenie państwem. Jednakże po kampanii dalsze obstawanie przy przedwyborczych hasłach, których się nie realizuje, to zwyczajne kłamstwo. Kłamstwo tym większe im ważniejsze persony rządu je głoszą. To nie jest błahostka, jak mogłoby się wydawać, albowiem błahostką nie jest Konstytucja RP. Obecnie rządzący, bez przerwy i przy każdej okazji zaznaczają, że nic ich nie zatrzyma w budowie IV RP. Powiadają, że tak właśnie działają mechanizmy IV RP, że tych mechanizmów boją się ci, którzy rządzili wcześniej...

Aby cokolwiek budować trzeba mieć stosowne pozwolenie na budowę tego czegoś. Na budowę IV RP osiągnięty wynik wyborczy nie jest wystarczającym argumentem, tym byłaby zmiana Konstytucji, która póki co numerycznie jest trzecią Konstytucją RP. I chroń nas Panie Boże aby ten cudaczny tercet (PiS, SO, LPR) miał zamiar grzebać przy ustawie zasadniczej.

Zatem używanie nazewnictwa „IV RP" jest ... No właśnie, czym jest publiczne kłamstwo, czy li tylko zgniłą normą  obyczajową, a może jest czymś więcej?

Jak dotąd w polskiej polityce dominuje nauka dwóch rosyjskich uczonych: Pawłowa i Miczurina. Nauka pierwszego dowodzi, iż nie tylko zwierzęta (psy) reagują na dzwonki - tego wszak uczą się sami politycy: reagują na różnorakie dzwonki pokazują określone zachowania. Nauka drugiego uczonego, ponad wszelką wątpliwość, udowadnia iż w polityce niczym nadzwyczajnym nie są gruszki na wierzbie.

Niejeden obywatel tego państwa, który zaryzykował i dał się nabrać na polityczne obiecanki cacanki, dziś zapewne zastanawia się co to wszystko ma wspólnego z Polską samorządną, rządzoną sprawnie i sprawiedliwie. Zapewne łamie sobie głowę nad szaradą, którą ułożyli nam kolejni „niezawodni", co to jeszcze dotąd nie rządzili.

Marek Olżyński

* mniejszy brat - Jarosław Kaczyński