Kiedyś obiecałem sobie, że już nigdy nie będę się wypowiadał na temat lustracji. Trudno jednak zdzierżyć i nie odnieść się do tego co ostatnio się dzieje. Partia rządząca osiągnęła swój cel. Zawładnęła resortami siłowymi, przejęła teczki i wtedy łaskawie dopuściła do koalicji Ligę i Samoobronę. Warto przypomnieć, że zarówno utworzenie CBA jak i likwidacja WSI, dokonała się przy poparciu PO. Tym samym skończyły się jej pomysły na rządzenie, bo autostradami, milionami mieszkań czy podobnymi bzdetami głoszonymi w kampanii wyborczej, nigdy nie miała zamiaru się zajmować.
Nie zawracała sobie też głowy walką z bezrobociem, bo całkiem sporo ludzi, zdaniem prezydenta nieudaczników, wyemigrowało, rozwiązując w ten sposób problem bezrobocia. Czymś jednak gawiedź zajmować trzeba, więc wymyśla się co raz to nowe igrzyska w rodzaju dekomunizacji, lustracji czy dezubekizacji, czy jak tam to zwał. Tak naprawdę chodzi jedynie o zamieszanie i działania pozorowane, bo jak tu wierzyć w dekomunizację, gdy ministrem skarbu jest były działacz PZPR. Jak tu wierzyć w walkę z SB, gdy wiceministrem sprawiedliwości jest gość, który skazywał w stanie wojennym za udział w manifestacji z okazji 11 listopada. Jak wierzyć w lustrację, gdy chce się nią objąć nią setki tysięcy ludzi, co praktycznie czyni ją niewykonalną.

Tak naprawdę, największymi wrogami lustracji są bracia Kaczyńscy. Po co pozbywać się haków. Bez nich nie da się rządzić. To ich główna broń, z której nigdy nie zrezygnują. Raczej chodzi o oplucie wszystkich bez wyjątku „nie naszych", niech się bronią. Zajęci udowadnianiem swego dobrego imienia, nie będą im przeszkadzać. Wystarczy przypomnieć sobie w jak ekspresowym tempie, przed sądem lustracyjnym pod rządami starej jeszcze ustawy lustracyjnej, uwolniono od zarzutu współpracy z SB ministra z pałacu prezydenckiego mimo,  że sam przyznał się do podpisania deklaracji współpracy. On jest jednak „ich", więc stara ustawa, choć dla innych zła, dla niego była dobra.

Dziś IPN stał się narzędziem walki politycznej i źródłem gromadzenia wiedzy, która w każdej chwili może być wykorzystana w walce politycznej. Widać to było wyraźnie podczas ostatniej rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym. Tempo w jakim dostarczono akta sędziów TK posłowi Mularczykowi było zaiste imponujące. IPN zadziałał szybciej niż drukarnia, która nie może zdążyć z wydrukowaniem orzeczenia trybunału (Dla porównania: ja czekam na udostępnienie swoich akt już ponad dwa lata, to dwanaście godzin oczekiwania posła Mularczyka musi budzić respekt). Mało tego. To co zaprezentował pan poseł, budzić może jedynie odrazę. Przekazanie informacji o tym, że  ktoś został zarejestrowany jako źródło informacji a zatajenie, że ze względów moralnych odmówił współpracy, jest postępowaniem wyjątkowo niemoralnym. Zestawiając to z komentarzami, że TK powinien sam sprawdzić te informacje zamiast wykluczać sędziów, można wyciągnąć dwa wnioski. Po pierwsze, chodziło tylko i wyłącznie o przeciągnięcie rozprawy poza 15 maja i drugi, o wiele ważniejszy: nigdy nie należy dawać wiary w to co mówią posłowie PiS (Mam w tej dziedzinie swoje własne doświadczenia).

O tym, że IPN, stał się dziś zwyczajną „hakownią", świadczą także ostatnie wypowiedzi premiera, który wyraźnie stwierdził, że wie komu najbardziej zaszkodziłoby całkowite ujawnienie zawartości „teczek". Ciągła walka z tajemniczym układem, zadanie wypełniania coraz to nowych oświadczeń lustracyjnych, jeszcze raz i jeszcze raz. Już się lustrowałeś, nie szkodzi, składaj jeszcze raz. Ustawa się zmieniła to zmieniły się zasady, więc lustruj się jeszcze raz. Dobrze, że w tym braku opamiętania nie przychodzi im do głowy żądanie zdawania ponownie matury. Wszak ustawy się zmieniły, ministrowie też a i wiedza jest zupełnie inna. Mogą to zrobić bez przeszkód, bo obecny minister „swoim" da amnestię i będzie po krzyku. Zepchnie się „wykształciuchów" do średniego poziomu wykształcenia posłów Samoobrony i skieruje do roboty w polu. Wtedy będzie „git" a ciemnemu ludowi sprzeda się kit o równości społecznej. Jak w Chinach za Mao. Mundurki zresztą już się wprowadza.

Janusz Krakowian