"(...)....nie boimy się podnieść ręki na zdemoralizowane elity...
(...) Dobrze rządzić Polską mogą tylko ci, którzy nie są uwikłani w system III Rzeczypospolitej (...) w Polsce kończy się czas nadużyć (...) PiS nie boi się podnieść ręki na "zdemoralizowane elity" (...) Prawo i Sprawiedliwość, ten rząd, ta konstrukcja polityczna, nie ma żadnej alternatywy (...)
(...)Jesteśmy jedyną dużą siłą polityczną w Polsce, która nie była w ten dawny, zły system w żadnym stopniu uwikłana (...) Konieczne w Polsce oczyszczenie życia publicznego i społecznego będzie oznaczało dla nich kres ich potęgi, ich znaczenia, ich moralnych uroszczeń (...) Ten czas nadużyć się kończy - prowadzona obecnie przeciw PiS walka, jest walką w obronie tych nadużyć (...) Wszyscy obywatele są równi, mają te same prawa i obowiązki i tak samo odpowiadają za to, co czynią. Tak samo zasługują na nagrodę, jeśli czynią dobrze i na karę, jeśli czynią źle i my od tej zasady nie odjedziemy (...)"  /J. Kaczyński/
 
Kim jest człowiek wykrzykujący z grymasem złości powyższe słowa? Demagogiem w stylu przeniesionym żywcem z poprzedniego ustroju? Człowiekiem, za którym stoi „jedyna przewodnia siła narodu", wsparta „niewzruszoną jednością robotniczo-chłopskich mas ludowych"? Czy może wyniesionym przez przypadek do władzy cynicznym szefem małej niegdyś partyjki, uzurpującym sobie komunistyczne prawo zwalczania inteligencji? A może oderwanym od rzeczywistości ideologiem własnej doktryny o zapędach dyktatorskich, który uwierzył we własne legendy, tworzone przez lata na swój własny użytek?

Jest premierem mojego kraju.

Kiedy mówi: „Dobrze rządzić Polską mogą tylko ci, którzy nie są uwikłani w system III Rzeczypospolitej",to czy w tym momencie odbiera prawo rządzenia sobie, swemu bratu - prezydentowi państwa, wielu członkom swojego rządu, którzy przez całe minione siedemnaście lat pełnili wysokie funkcje państwowe, przy prezydencie Wałęsie? Jako ministrowie i najwyżsi urzędnicy kolejnych rządów,  zasiadali w parlamencie, w radach nadzorczych wielu firm, instytucji i fundacji?

Czy ma na myśli swoje i swojego brata uczestnictwo w rozmowach „okrągłego stołu" i uczestnictwo brata w porozumieniu zawartym w Magdalence, kiedy tworzono i wyznaczano kierunek rozwoju III RP? Co oznacza „uwikłanie w system III RP", w ten system, w którego budowie brało się czynny udział? Czy człowiek postawiony na czele III RP, jak aktualnie określa Rzeczpospolitą Polską  nasza konstytucja, ma prawo, miast jej strzec, do czego zobowiązuje go prawo -  agitować polskich obywateli, zwłaszcza na polskiej prowincji, za jej obaleniem?

Kiedy mówi: „(...) w Polsce kończy się czas nadużyć - PiS nie boi się podnieść ręki na "zdemoralizowane elity (...)", to czy to oznacza, że czas nadużyć się kończy, czy znaczy to, że trwał i trwać będzie jakiś jeszcze czas. Do kiedy - konkretnie? I za czyim przyzwoleniem trwa i jeszcze jakiś czas trwać będzie?

Jaki związek z „czasem nadużyć" mają „zdemoralizowane elity? Kim są te „zdemoralizowane elity"? - Konkretnie, jacy ludzie, z imienia i nazwiska, tworzą te elity? Jeśli są przestępcami popełniającymi nadużycia - nie są elitami i ich miejsce jest w więzieniu. A jeśli są elitami - to jaką miarą jest mierzona ich demoralizacja i na czym dokładnie ona polega? Kto jest uprawniony w Polsce, na mocy jakiego konkretnego przepisu prawa, by przypisywać sobie nie tylko określanie kto jest elitą, a kto nie i na dodatek dokonywać oceny moralnej ludzi ją tworzących?

Kiedy mówi: „(...) Prawo i Sprawiedliwość, ten rząd, ta konstrukcja polityczna, nie ma żadnej alternatywy. (...) Jesteśmy jedyną dużą siłą polityczną w Polsce, która nie była w ten dawny, zły system w żadnym stopniu uwikłana (...)", czy mówi prawdę?

Alternatywa jest. Alternatywą jest wybór 81% społeczeństwa, które nie popiera tego rządu. Alternatywą jest Platforma Obywatelska - partia większa od PiS i w takim samym stopniu mająca udział w poprzednich rządach jak PiS. Jej potencjalny rząd i konstrukcja polityczna są bardziej przejrzyste od PiS i jego sojuszy z ludźmi uwikłanymi w PRL i PZPR. Póki co, nie wchodzi w sojusze „brudnych koalicji" z „ludźmi o marnej reputacji" z Samoobrony, o której nie kto inny a ten sam premier mojego kraju mówił, że jest partią zakładaną przy udziale agentury WSI i ma SBeckie korzenie.

Dlaczego PiS boi się lustracji polegającej na ujawnieniu archiwów IPN i tworząc kolejne buble prawne czyni z lustracji narzędzie do rozprawiania się z niewygodnymi dla siebie środowiskami i Kościołem? Przy okazji przeciągając w nieskończoność możliwość poznania prawdy przez Polaków? Czyżby otwarcie wszystkich akt, wszystkich teczek mogło wskazać, w jaki system i w jakim stopniu jest uwikłany PiS wraz ze swoimi koalicjantami? Czyżby większym niż PiS zwolennikiem odkrywania prawdy i polskiej historii nie stał się teraz SLD, którego lęk przed prawdą zda się dużo mniejszy niż lęk PiS?

Kiedy mówi: „(...) Konieczne w Polsce oczyszczenie życia publicznego i społecznego będzie oznaczało dla nich kres ich potęgi, ich znaczenia, ich moralnych uroszczeń (...)Ten czas nadużyć się kończy - prowadzona obecnie przeciw PiS walka, jest walką w obronie tych nadużyć(...)", to kogo konkretnie ma na myśli? Kim są ci „oni"?
Z kogo zamierza „oczyścić" Polskę i dlaczego walka z PiS i jego rządem -  z rządem z dnia na dzień gorszym, którego podstawowe zadanie, jak wszystkich rządów: poprawianie bytu Polaków, podnoszenie poziomu życia - znikło gdzieś w mrokach zapomnianej już kampanii wyborczej i nie jest przedmiotem żadnych działań rządu - ma oznaczać „walkę w obronie nadużyć"? Czy 81 % Polaków, uznających ten rząd za niewart poparcia, to obrońcy nadużyć?

Kiedy mówi: „(...) Wszyscy obywatele są równi, mają te same prawa i obowiązki i tak samo odpowiadają za to, co czynią. Tak samo zasługują na nagrodę, jeśli czynią dobrze i na karę, jeśli czynią źle i my od tej zasady nie odjedziemy (...)", kim jest ten, który przypisuje sobie boskie prawo: za dobre uczynki nagradzać, a za złe karać? Prawo określa równość obywateli wobec prawa. Prawo określa czyny, które są złamaniem prawa i poprzez system władzy sądowniczej, od władzy wykonawczej niezależnej, ustala kary.

Ale kto słyszał o prawie ustalającym nagrody? Jakież to nagrody? Te stołki, te wysokie pensje, te profity dla „czyniących dobrze PiS"? I kary dla wszystkich przeciwników PiS, bo można ich dopasować do głoszonej bezwstydnie tezy, że są obrońcami bliżej nieokreślonych nadużyć?

Kim jest człowiek, który tak myśli i tak mówi do Polaków?

Renata Rudecka-Kalinowska
Kraków