Niszczenie demokracji w Polsce zostało dokładnie rozpoznane i opisane. Mamy do dyspozycji naukowe analizy poczynione z akademicką precyzją, wypowiedzi polityków cieszących się niezachwianym autorytetem, niezależnych publicystów, raporty dziennikarskie i sporo materiałów faktograficznych. Oczekuję z niecierpliwością na publikację książkową będącą wyborem najcenniejszych tekstów.
Trwa „pełzająca dyktatura" SB (Straszliwych Bliźniaków). Dzięki szczęśliwemu biegowi naszej historii należymy do UE, tak więc SB pozbawieni zostali możliwości zastosowania terroru w wersji hard, do czego mieli naturalna skłonność jawnie propagując karę śmierci.Mają przecież do dyspozycji tabuny prokuratorów usiłujących dorównać w skuteczności stalinowskiemu siepaczowi, prokuratorowi Andrejowi Wyszyńskiemu.

W wielu analizach autorzy przywołują jako wzorzec kaczyzmu dyktatury i krwawe reżimy dwudziestowiecza. Padają nazwiska Mussoliniego, Hitlera, Stalina, Franco (to ostatnie jak najbardziej prawomocnie, reżim SB głosi jawnie sympatie do frankizmu!) Podobieństwo nie świadczy jednak - moim zdaniem - o naśladownictwie. Nie podejrzewam nawet, aby SB studiowali historię, gdyż są przecież w istocie niedouczonymi półinteligentami. Dyktatorów łączy jedynie analogiczna struktura osobowości, z dominującą i przesłaniającą wszystko żądzą panowania.

Wszechpotężne libido dominandi może być skutkiem kompleksu niższości (nie chodzi tylko o wzrost, ale głównie o niską samoocenę), reakcją na przeżyte upokorzenia i lekceważenie otoczenia. Bywa również naturalnym rezultatem poczucia misji, jaką dana jednostka sobie przypisuje. Niestety, libido dominandi ujawnia się również w osobowościach paranoicznych.

Paranoik jest przekonany, że są jakieś nieuchwytne siły, układy, zgromadzenia itd. itp., których głównym celem jest szkodzenie paranoikowi. Jest on całkowicie uodporniony na wszystkie argument logiczne, nie trafia doń nic, co by sfalsyfikowało jego urojenia. Kiedy nie ma dokumentów świadczących o jego racji, przywołuje pomagiera (jest taki efeb uwielbiany przez pensjonarki i wprost przeciwnie w otoczeniu), który pokaże niszczarkę dokumentów - oto Układ tak zaciera ślady!!!

Znajomość historii i biografii dyktatorów XX wieku pozwala rozróżniać osobowości mieszczące się w granicach norm psychicznych lub rozpoznawalnych poza tymi granicami przez psychiatrię jako paranoicy. Takim był Hitler. Opętany wizją wszechobecnego Judentum-(Żydostwa), która zatruwa i niszczy zdrowy Herrenvolk. Pozostali wymienieni byli  nosicielami jedynie słusznej misji, której realizacja doprowadziła do zbrodni, a nawet ludobójstwa.

Jeszcze jedna, bodaj najistotniejsza cecha łączyła wspomnianych dyktatorów: byli charyzmatyczni. Ich pojawienie i przemówienia budziły wśród tłumów autentyczne uczucia uwielbienia, podziwu, oddania, aprobaty, ekstazy. Żaden piarowiec nie był im konieczny, z własnej arcymegalomanii czerpali siłę...

I tu nadzieja na krach kaczyzmu. Ani Lech K. a zwłaszcza Jarosław K. nie są obdarzeni nawet śladem charyzmy. Są żałośni, godni współczucia w swej naturalnej śmieszności. Otaczające ich grono posłusznych wykonawców rozkazów WODZA to wyłącznie klienci za duże pieniądze. Ten WÓDZ nie jest ani Duce, ani Führer, ani nawet Caudillo. To jedynie dysponent kasy, rozdawca stanowisk, źródło łask i gwarant zabezpieczeń przed prawem i sprawiedliwością. Gdy jego pozycja zacznie się chwiać - będą go wspierać we własnym interesie, ale bez przesady. W sytuacji beznadziejnej nie tylko nikt nie zechce za niego umierać (jak ginęli za Führera i Stalina), ale nawet zaryzykować mały palec. Będzie to ucieczka szczurów z tonącego okrętu.

Użyłem skrótu SB jako Straszliwych Bliźniaków. Tym samym dodałem im demonizmu, ale grozę mógł wywoływać Torquemada, zerwana tama lub... małpa z brzytwą. Osądźcie sami, czy jeden i drugi K. mają w sobie coś z Wielkiego Inkwizytora?

Albert Axeldorf