W żadnym wypadku nie chcę - po raz kolejny zresztą - wyjść na cynicznego ignoranta, ale muszę przyznać, że jestem trochę objedzony nawiedzającą nas co roku, filantropijną orkiestrą Owsiaka. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że sercowa fundacja zrobiła dla polskich szpitali więcej niż Łapiński, Balicki i Religia razem wzięci, ale nie mogłem zdusić w sobie bulgoczącej irytacji, gdy obserwowałem rozszalałe, napastujące mnie na każdym rogu, watahy dzieciarni, które z owsiakowym kartonikiem w rękach, natarczywie namawiały do ofiarowania chociaż jednego grosika na szczytny cel.
Czułem się jak namierzone przez bystre oko myśliwego zwierze, które bezskutecznie próbuję ujść z życiem. Niestety po godzinie spędzonej na gdańskiej starówce, gdy myślałem, że nic mi już nie grozi, tuż przy fontannie Neptuna, wpadłem w skrzętnie zastawione na mnie sidła. Na nic zdały się moje prośby i błagania o wyrozumiałość, bo zostałem już ogołocony ze wszystkich drobnych, przez kilku małych janosików z kolorowymi, prostokątnymi identyfikatorami. Problem w tym, że nie potrafiłem udokumentować tych rabunków, czyli nie miałem uniewinniających weksli, w postaci naklejonych, najlepiej na czoło, czerwonych serduszek. Do owego  znęcania się nade mną, zaczęli dołączać się przypadkowi przechodni i niemal natychmiast, przez aklamację zostałem uznany za największego, nieczułego chama, jaki stąpał po tej ziemi.  W oczach wszystkich tlił się iście diaboliczny plan. Kobiety najchętniej zatłukłyby mnie torebkami do nieprzytomności, mężczyźni dorzuciliby swoje trzy grosze, opluwając leżącego, a policja z życiowej frustracji, dla pewności i satysfakcji strzeliłaby mi w głowę. Media podałyby wiadomość, że zginąłem, bo chciałem ukraść owsiakowy, pełen pieniędzy kartonik, a co więcej,  nie miałem przy sobie ani jednego owsiakowego serduszka. Ojciec dyrektor Owsiak na antenie telewizji publicznej, ponownie nazwałby mnie chamem, a miliony wsuwające niedzielny podwieczorek, przed swoimi elektrycznymi pudłami, natychmiast by to podchwyciły i oczywiście potwierdziły: - A niech cham ma za swoje.  I tak błędne serduszkowe koło się zamyka, a altruistyczna orkiestra osiąga kolejny finansowy rekord i wypatruje kolejnego za rok.

Piotr Krupa

Komentarze

literka | 2007-01-28 17:47

po co tyle narzekania - trzeba bylo pozostać w zaiszu domowym...