W dniu 15 listopada 2006 roku Rzeczpospolita przedstawiła swój komentarz redakcyjny autorstwa red. Krzysztofa Gottesmana pod następującym tytułem Rywin nie zasłużył na łaskę.
W reakcji na stanowisko wyrażone przez redaktora Krzysztofa Gottesmana napisałem swój komentarz do komentarza redakcji.

Myśleć, myśleć, myśleć....

Tak wołał w programie dla dzieci „zwierzak" - waląc głową w ścianę. Zdolność myślenia nie jest dana wszystkim - co można odczytać w tekstach nowego składu redakcji Rzeczpospolitej. W ograniczonym stopniu opanował tę zdolność red. K. Gottesman dając temu świadectwo w ostatnim komentarzu redakcji. Toż całe jego rozumowanie „kupy się nie trzyma". Kim był Lew Rywin - posłańcem. Grupa trzymająca władzę posłała Rywina do Michnika. I za tę czynność Rywin poszedł siedzieć. Za nic innego. W procesie sąd nie był w stanie „wydobyć" z  Rywina nazwisk „grupy trzymającej władze". Rywin nie „sypał" - i to jego prawo. Wiemy też, że od nowej władzy Rywin dostał propozycje: „sypnie" - wyjdzie, „nie sypnie" - nie wyjdzie. Rywin - „nie sypnął".  Na „nie sypanie" - jak wiem, paragrafu nie ma. Według Gottesmana - nie sypnął, niech siedzi.


Tekst tej treści wysłałem do redakcji Rzeczpospolitej. Nie musiałem długo czekać na odzew. Po dwóch godzinach zadzwonił telefon. Dzwonił redaktor Krzysztof Gottesman. Zadzwonił z pretensją, dlaczego napisałem tekst tak agresywny. Dlaczego mu wymyślam, że jest głupi (a nigdzie tego nie napisałem). Przecież to on ma racje - a nie ja. Przecież on nic złego o Rywinie nie napisał, przecież ma prawo oceniać postępowanie sądu. Ma prawo twierdzić, że nie ma powodu, aby Rywin wychodził wcześniej z więzienia. Słowotok Gottesmana przerywałem od czasu do czasu śmiechem, za co byłem karcony „a ty się jeszcze śmiejesz....,"  i „pewnie znów naszą rozmowę przytoczysz w Kontratekstach". „Masz mnie przeprosić", zatem rzekłem „no to cię przepraszam". Tu usłyszałem trzask odkładanej słuchawki. I na tym nasza rozmowa się skończyła.

Redaktor Gottesman był zadowolony - ale mi nawrzucał. Tym bardziej, że nie dał mi dojść do słowa. Ale tak mają wszyscy dziennikarze - nie tylko Gottesman.

Ja - jak zawsze - jestem otwarty na propozycje i kupuję pomysł red. Gottesmana, żeby to opisać w Kontratekstach. Co właśnie czynię.

A zatem dokonajmy rozbioru logicznego komentarza redaktora Krzysztofa Gottesmana.

Już sam tytuł komentarza jest fałszem podszyty - Rywin nie zasłużył na łaskę.

Prawo łaski jest w gestii Prezydenta RP. Ułaskawienie - to zwolnienie od odpowiedzialności karnej i zatarcie skazania. W odniesieniu do sprawy Rywina w żadnym przypadku nie można  mówić o  jakimkolwiek stosowaniu „prawa łaski".

To jest manipulacja pierwsza.

Sąd penitencjarny - biorąc pod uwagę zachowanie skazanego - wyraził zgodę tylko na przerwę w odbywaniu kary. Każdy skazany może się o to starać. Kara karą pozostaje zgodnie z orzeczonym wyrokiem. Jeżeli skazany naruszy jakikolwiek warunek udzielania przez sąd owej zgody - momentalnie wraca ponownie do więzienia. O żadnej łasce mowy nie  ma.

To jest manipulacja druga.

Następnie red. Gottesman pisze: W polskim prawodawstwie oskarżony ma prawo do odmowy składania zeznań, może też kłamać. Gdy skorzysta z tego prawa, specjalne, łaskawe traktowanie może budzić zdziwienie. Zdziwienie Gottesmana budzi moje zdziwienie. To znaczy, że Rywin korzystający z obowiązującego prawa - jako oskarżony - ma być w ocenie Gottesmana „podwójnie karany". To nie Rywin owo prawo stanowił. I to nie jest tak, jakby sugerował red. Gottesman, że ten przepis prawny jest szczególnie polskim przypadkiem. Nieprawda -  prawo odmowy zeznań jest prawem stosowanym w całym cywilizowanym świecie i należy się każdemu oskarżonemu - jak „psu kość" . Zachowanie Rywina jako oskarżonego zostało ocenione prawomocnym wyrokiem sądu. Sąd wydał wyrok oceniając również zachowanie oskarżonego.

Sąd penitencjarny nie brał pod uwagę - bo nie mógł - zachowania oskarżonego w procesie karnym. Sąd penitencjarny oceniał zachowanie skazanego Rywina - jako więźnia. I to właśnie zachowanie więźnia mając na uwadze, sąd przychylił się do wniosku obrony o przerwę w odbywaniu kary. I - jeszcze raz należy podkreślić - nie jest to żadna łaska. Redaktor Gottesman myli dwa różne porządki prawne. Rozumiem, że absolwent wydziału socjologii nie musi znać prawa. Ale redaktor, który komentuje orzeczenia sądu - powinien.

To pomieszanie dwóch materii prawnych - jest trzecią manipulacją red. Gottesmana.

Redaktor Gottesman swój komentarz kończy następująco: Osobiście, po ludzku mu współczuję. Ale ponad moim osobistym współczuciem jest dobro publiczne, które wymaga, by afera Rywina została wyjaśniona. Jej główny bohater nie chce - lub nie może - pomóc, by tak się stało. Dlatego mam wątpliwości, czy sąd postąpił słusznie. Redaktor Gottesman jest „ludzki człowiek" - i osobiście „po ludzku" współczuje Rywinowi. Ale pół zdania później powiada „dobro publiczne" wymaga wyjaśnienia sprawy Rywina, a jeżeli oskarżony Rywin nie chce pomóc wymiarowi sprawiedliwości - donosząc na swych mocodawców, to jakim prawem sąd penitencjarny „wypuścił" Rywina. Czyli jest dokładnie tak, jak napisałem w swym komentarzu do Rzeczpospolitej „Według Gottesmana - nie sypnął, niech siedzi".

Inaczej mówiąc „doniesiesz - będziesz nagrodzony".

Dobrze byłoby żeby absolwent wydziału socjologii powtórzył lekturę pracy profesor Marii Ossowskiej - Normy moralne. To w swej pracy Pani profesor Maria Ossowska pisała: „istnieją warunki społeczne, które sprzyjają czynieniu z delatorstwa cnotę". Czyżby redaktor Krzysztof Gottesman chciał powrotu owych „warunków społecznych , które sprzyjają czynieniu z delatorstwa cnotę"?

Z faktu niemoralnego zachowania się Rywina - jako posłańca od grupy trzymającej władzę do red. A. Michnika - nie wynika logicznie, iż również wymiar sprawiedliwości miałby owe moralne normy naruszać „czyniąc z delatorstwa cnotę".

PS. Lew Rywin nie jest ani moim krewnym, ani moim znajomym,

Stefan Małecki-Tepicht