Mieli mieć godziwą pracę za godziwą płacę. Mieli mieszkać i żyć w godziwych warunkach. Współcześni niewolnicy pracują za marne 1.5 euro za godzinę, lwią część swoich dochodów oddając Pracodawcy i Jego pośrednikom. Mieszkają w urągających przyzwoitości warunkach, nawet nie mogą pomyśleć o ich zmianie. Tyrają, choć nie stać ich na jedzenie, leczenie, czynsz, prąd, gaz, nie mówiąc o dostępnych zwyczajnym obywatelom Europy przyjemnościach.
Poczucie bezsilności, ciężka, nie przynosząca dochodu praca, stały stres, poczucie zależności od Pracodawcy egzekwowane przez pośredników, irracjonalny strach przed utratą pracy, jaka by ona nie była, niknąca nadzieja na poprawę sytuacji - rodzą ciężkie depresje, dochodzi do samobójstw i zachowań patologicznych.

Eksploatowani i poniżani. Zastraszeni. Zdarzają się przypadki śmierci z wycieńczenia. Ci, którzy zachowali instynkt obronny, młodsi i bardziej przedsiębiorczy - uciekają.

Zdumiony i oburzony świat dowiaduje się o obozie pracy w samym środku Europy, w XXI wieku. Domaga się kar dla czerpiących korzyści z procederu. Czy rzeczywiście? Czy Pracodawca zostanie zmuszony do spełnienia obietnic?

Ostatnie dane GUS nie są optymistyczne.

„Z ziemi włoskiej do włoskiej" - czy kogoś śmieszy ten lapsus a propos?

Renata Rudecka-Kalinowska