Zaczęły się wakacje, czas zasłużonego odpoczynku po całorocznej pracy i nauce. Ruszamy tłumnie w góry, nad wodę, wszędzie, byle z dala od miejskiego hałasu i smogu. Nieważne, że tkwimy godzinami w korkach, nieważne, że na plaży trudno będzie szpilkę wcisnąć - chcemy odpocząć.
Zasłużyliśmy, to prawda, jednak dlaczego donosi się przy okazji o kolejnych „rekordach" zatrzymanych kierowców jadących na dwóch gazach?

Dlaczego zawsze po wakacjach szpitale pękają w szwach od „skoczków" z połamanymi kręgosłupami?

Bo pełen luz i wreszcie możemy robić wszystko, co podpowie fantazja. Przecież jestem takim fantastycznym kierowcą, warunki jazdy idealne a z nieba żar się leje. Jedno piwo dla ochłody nie zaszkodzi, albo i dwa. I zaczyna się brawura, na liczniku minimum 140, z drogi ślamazary, JA jadę, policjanci ze swoimi radarami mogą mi......

A za chwilę zator, objazdy, co jest grane... nie wyhamuję...

Fantastycznie odpoczywa się nad wodą, no ale dziewczynom trzeba zaimponować jacy to jesteśmy wysportowani, sprytni, jak doskonale prezentujemy się skacząc do wody.

O, tamto miejsce będzie idealne do skoku, wysoko, pod spodem nie widać żadnych przeszkód, patrzcie, jaki jestem super... co oni krzyczą, machają rękoma?...ech, głupstwo, potem powiedzą.

Odbicie, plusk....mija minuta, trzy...robi się zamieszanie, ktoś nurkuje, ktoś dzwoni po karetkę i wyciągają nieprzytomne, bezwładne lecz żyjące ciało.

Obu naszych „śmiałków" czekają teraz tygodnie, miesiące, nieraz i lata na szpitalnym łóżku, ból fizyczny, ale i kac moralny - ależ byłem głupi. Intensywna opieka medyczna, uzależnienie od innych w najprostszych czynnościach życiowych i pretensje do wszystkich.

Lekarze zrobią co będą mogli, pozszywają, wytną lub wstawią, wyprostują, rehabilitanci rozćwiczą zastałe mięśnie, nauczą jak sobie radzić z wózkiem i do domu.

Otóż to, jeśli jest jeszcze dom a w nim bliscy, na których pomoc można liczyć...

I zaczyna się nowe życie, często w pozycji siedzącej, bez nadziei na pion. Pokonywanie, progów, schodów, własnej niemocy, załamań.

A przecież te wakacje miały być takie fantastyczne, zasłużone i inne...

Elżbieta Lipko