Z czym chcesz dziś kanapkę? Z czereśniami. Nie obchodzi mnie, że nie ma. Jestem kobietą i chcę. Nawet wodą z czekolady popiję. Pistacjowej czekolady la festa czy jakoś. Bo ciąża dla kobiety to stan wyjątkowy. Mężczyzna wtedy kupuje bitą śmietanę i czereśnie. Dobry reproduktor załatwi je nawet w zimie, żeby tylko zapewnić kobiecie optymalne warunki do rozwijania ich wspólnego płodu. W tym wypadku czereśnie są niezbędne. Chwała Bogu, że już kwitną drzewa. Potrzebuję perfum o ich zapachu, żeby wabić samców. Idzie wiosna.
Piesokocie futro grzeje mi stopy, zlizuje ze mnie czereśniowy krem. Zabalsamowana za życia. Blondynka wieczorową porą, co to pierwsza wykręca numery na pięćset i narzuca się ile wlezie: Mam nadzieję, że się nie narzucam. Wybacz, że ci się narzucam, ale. Nie narzucając się,.

Przykro mi będzie, jeśli pomyślisz, że nie mam szacunku do siebie, do swoich czereśni. Jestem super. Jestem niczym. Jestem suni, jestem suczym... Jestem per czym?, jestem per ni(c!). „A ty kim dla mnie mógłbyś być? Może czymś w dotyku miłym tak jak plusz?"

Turkusowa bransoletka „od" przypomina mi o grzechach popełnionych za życia.

Piesokocie futro grzeje mnie do snu. W Noc Zmartwychwstania zwierzęta nie przemawiają ludzkim głosem. Boją się skażania środowiska obłudą i cukrowymi barankami.

Noszę ją tylko dlatego, że jest ładna. Nie ma dla mnie żadnej wartości. Bransoletki „od" nie mają wartości. Mają tylko kolor! - na melodię „chciałam tylko umrzeć!" w wykonaniu Daisy szalejącej z zazdrości o Donalda trafionego doniczką, co zmieniło go w superkaczora opierzonego testosteronem od płetw po sam dziób. Na szczęście oberwał drugi raz i na powrót stał się ofiarą losu. Taka ofiara to ma dobrze, nie skupia na sobie nieprzyjaźni tłumu. Ofiarom losu się nie zazdrości.

To umyłabyś te czereśnie, a nie! Jaka kanapka, kretynko?! Jak cię brałem za żonę, to nie byłaś taka!

Lustra mają to do siebie, że zwielokrotniają ludzkie piękno i brzydotę. Kretynizm też? Już nie podobają ci się moje perfumy? Już nie kusi cię mój zapach?

Pozwól mi narzucić się ci ostatni raz. Kochasz mnie? Bo ja ciebie kocham.

Kocham ciebie też... jeż...albo jeżozwierz, bo to dłuższe.

Jeżozwierze w momencie zagrożenia strzelają kolcami, co to je mają na ogonie dla obrony.

Chciałabyś tańczyć w ciemności, co? Odkładać w pudełko dla dziecka, na życie. Przecież życia nie da się kupić.

Mówią, że kobieta w ciąży jest piękna. A taka, co poroniła to też? (Jeż. Albo jeżozwierz, bo dłuższe)

Małgorzata Macul
Złote Pióro Głosu Szczecińskiego
Temat: „Jestem Super, jestem niczym - jaki jestem?"
Od redakcji: Autorka jest młodą adeptką dziennikarstwa (a może kandydatka na dziennikarkę). Wedle naszych informacji ma 17 lat.