Z pamiętnika Lumpenpolaka
Rząd chce zmienić stawki podatku dochodowego od osób fizycznych w 2009 roku. Wcześniej, być może już w tym roku, zostaną podniesione progi podatkowe. Zapłacą za to m. in. twórcy, czyli łże-elity.
 
Przed tygodniem premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiadał tajemniczo, że już do końca marca rząd - czytaj: Zyta Gilowska - przedstawi całościowy projekt reformy podatkowej. Ton i okoliczności - impreza zorganizowana przez redakcję poważnego Forbesa - wskazywały, że zapowiedziana reforma jest i istotna, i całościowa.

31 marca wicepremier Zyta Gilowska przedstawiając swój autorski projekt zapowiedziała, że dopiero za trzy lata zostaną wprowadzone dwie stawki podatku, w wysokości 18 i 32 procent. Obecnie stawki są trzy i wynoszą - 19, 30 i 40 procent. I tak ma pozostać przez kolejne dwa lata.

Następnie minister finansów poinformowała, że jej resort przygotował zestaw zmian, które mają doprowadzić do zmniejszenia bezrobocia. Zapewniła, że jeszcze dzisiaj projekty opuszczą ministerstwo i trafią do konsultacji międzyresortowych. Najistotniejsze zmiany dotyczą zmniejszenia kosztów pracy: mniejsza ma być składka rentowa, zamiast obecnych 13 procent podstawy opodatkowania ma wynieść 9 procent. Niższa ma być także składka na ubezpieczenie chorobowe. Pierwsza miałaby być płacona po połowie przez pracodawcę i pracownika, druga - w całości przez pracodawcę. Według Gilowskiej, oznacza to istotny wzrost wynagrodzeń, przede wszystkim w sferze budżetowej - w szkołach, szpitalach i urzędach.
Minister finansów zapowiedziała też wprowadzenie ulgi prorodzinnej dla rodzin z co najmniej trojgiem dzieci. Zyta Gilowska podkreśliła, że propozycje zmian spełniają obietnice wyborcze Prawa i Sprawiedliwości, z którym wicepremier zaczęła się utożsamiać od jakiegoś czasu.
Zmiany podatkowe miałyby być sfinansowane z opodatkowania użytkowania samochodów służbowych dla celów prywatnych (ciekawe, jak fiskus oddzieli te dwa obszary) i likwidacji wysokich zryczałtowanych kosztów uzyskania dochodów z umów o przeniesienie praw autorskich (50% - autorzy, protestujcie!), akcyzy i innych źródeł. Zmiany w systemie podatkowym, zdaniem minister Gilowskiej, będą kosztować budżet w 2007 roku 9,15 miliarda złotych.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego to „budżet" jakoby płaci za ulżenie doli podatnikom. Jeśli będą zlikwidowane lub zmniejszone koszty uzyskania przychodu z umów o przeniesienie praw autorskich, to zapłacą ludzie pióra, dziennikarze, artyści, naukowcy i inna hołota, której i tak wiedzie się stanowczo za dobrze. Jeśli w górę pójdzie akcyza, to koszty spadną na palaczy, alkoholików i resztę tej zbędnej bandy, która tylko ma roszczenia, a powinna zająć się prawdziwą pracą. Najlepiej - fizyczną. Na szczęście już wcześniej zniesiona akcyza na kosmetyki (mówią, że to był prezent dla prezydentowej) będzie mogła być przywrócona.

Wreszcie, przerzucenie składek na ubezpieczenia społeczne w całości na pracodawcę nie obniżą kosztów pracy, choć zwiększą zadowolenie pracobiorców, których pobory automatycznie się podniosą.

Z tak pomyślanej reformy (czy aby zmiany godne są tej nazwy?) fiskalnej niewiele wynika, zachętą dla przedsiębiorczych z pewnością ona nie będzie, nie zapełnią się też lodówki ludzi pracy. Na pewno wiadomo, że spadną dochody twórców, ale oni to przecież łże-elity, które nic nie wnoszą - twórczego też - do budowy IV Rzeczpospolitej, fałszywcy ci zazwyczaj mają mniej niż troje dzieci, które na dodatek wychowują niekoniecznie zgodnie z obowiązującymi wartościami, zatem nie zasługują na nic dobrego.

Odłożenie w czasie zasadniczych reform oznacza pozostawienie ich przyszłemu rządowi po następnych wyborach.

Dziś góra urodziła popiskującą cienko mysz.

Piotr Witulski

Komentarze

pemba | 2006-04-01 11:19

Jak Jasio w pisakownicy zabrał Stasiowi łopatkę, to Stasio sypnął w niego pisakiem. Taki jest poziom małoskowosci rządów PiS. Twórcy, naukowcy, dziennikarze mają złe zdanie o rządach PiS. Z prostego powodu - ludzie wyksztalceni nie mogą mieć dobrego zdania o tym festiwalu politycznych, prawnych i gospodarczych głupot. W zemscie PiS zabierze im tzw. "uzysk" czyli podniesie podstawę opodatkowania.Jarosław Kaczynski grzmiał w "Gazecie Polskiej", ze "niektórzy dziennikarze zarabiają po kilkanascie tysięcy złotych. Owszem - niektórzy, jakieś 10 osób w skali kraju. Wiekszość dziennikarzy zarabia mało. Typowe honorarium za artykuł we Wprost to 400 złotych. Od tego dziennikarz ma teraz zapłacić 100 złotych podatku (dotąd 50). Niezalezny dziennikarz ma szanse opublikować max 2 - 3 płatne artykuły w miesiącu. Oczywiscie moze pisac w Kontratekstach - za darmo. A co twórcy? Honorarium za moja ostatnią ksiązkę (500 stron, 300 moich zdjęć) wyniosło 2600 złotych (dwa sześćset). Za dwa lata pracy. Wydawca dał mi ...

pemba | 2006-04-01 11:21

Wydawca dał mi to w ksiązkach do sprzedania a nie w pieniądzach. Od tego PiS dowali mi 260 złotych podatku. Dziekuję ci PiS.

pemba | 2006-04-01 17:14

Przypomoinała mi się pewna rozmowa z szerokiego świata. Pewnego razu, w egzotycznym kraju, gdzie trwła egzotyczna wojna, amerykański dziennikarz spytał mie: "a ile wy w Polsce zarabiacie?". My, czyli dziennikarze. Nie chciałem powiedzieć, że ja, wolny strzelec, to niemal nic nie zarabiam. Pomyślałem więc, ile zarabia dobrze płatny dziennikarz z moim dorobkiem w czołowej gazecie, pomonożyłem to przez dwa i powiedziałem: 6 tysięcy. Na to Amerykanin z zachwytem: "ja też". Tylko on mówił w dolarach i nie mnożył przez dwa. Szlak mnie trafia, gdy widze na amerykańskim filmie bohatera, który jest pisarzem. Ma duży dom nad jeziorem i Jeepa Sheroke. W Polsce zostać pisarzem, a jeszcze gorzej poetą, to finansowe samobójstwo.

pemba | 2006-04-01 17:21

I dlatego Pan Kaczyński musi twórcom przywalić jako "łże-elitom". Zabranie nam groszowego "uzysku" od groszowych zarobków uratuje budżet państwa o sume, za którą może da się kupić jednego mercedesa. Ale nie to jest ważne. Łże-elity dostaną w kuper. I tylko o to chodzi.

prachtan | 2006-04-01 21:03

Krzysiu, w kaczy kuper dostaną nie tylko my, ale i: kierowcy (akcyza na benzynę), właściciele domów i mieszkań ogrzewanych olejem opałowym (akcyza zrównana z olejem napędowym, bo władza - policja, CBŚ, ABW a pewnie i nowa agencja antykorup[cyjna nie radzą sobie z procederem oszukiwania na oleju), pracodawcy - bo koszty pracy pozostaną takie same, i pewnie jeszcze inne kategorie obywateli, o których Witulski nie pisał. A wsystko po to, by puścić ciemnemu ludowi kolejny humbug. Alleluja!

prachtan | 2006-04-01 21:04

Ciemnemu ludowi fundują to lumpenpolitycy.