Ravage, 15 listopada 1996

19 czerwca sąd Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w siedmioosobowym składzie oddalił skargę holenderskiego wydawcy na państwo holenderskie za naruszenie tajemnicy dziennikarskiej, czyli ochrony dziennikarskiego źródła informacji.

W 1995 i 1996 roku w holenderskim Arnhem miało miejsce kilka terrorystycznych ataków bombowych. Do redakcji dwutygodnika „Ravage”, wydawanego przez fundację Stichting Ostade Blade nadszedł list od rzekomych sprawców zamachu. Redakcja zamieściła w oddawanym akurat do druku numerze komunikat zapowiadający publikację owego listu w kolejnym wydaniu.
 

Nazajutrz po ukazaniu się pisma w kioskach do redakcji zawitała policja, która pod nadzorem sędziego śledczego dokonała przeszukania biur. Zanim jednak policjanci przystąpili do rewizji, uprzedzili wydawcę o zamiarze odnalezienia listu. Dopiero po oświadczeniu wydawcy, że listu w redakcji nie ma, przystąpiono do przeszukania. Śledczy zabrali komputery oraz inne przedmioty. Nazajutrz jeden z redaktorów zakomunikował, że list został zniszczony tuż po jego nadejściu do redakcji pisma.

 

Fundacja i wydawcy złożyli pozew o odszkodowanie w sądach krajowych. Ostatecznie w 2009 roku sąd apelacyjny w Amsterdamie wydał prawomocny wyrok, w którym przyznał częściowo rację powodom (naruszenia prawa do prywatności), oddalił jednak żądanie odszkodowania.

 

Sprawa znalazła się w ETPC w marcu 2006 roku. Ostatecznie wyrok zapadł w 2014. Sąd Trybunału uznał, że ochrona źródła dziennikarskiej informacji nie może obejmować informatora, który chce wykorzystać publikację (w piśmie) do nadania rozgłosu zamachom. Jednym słowem, nie może on korzystać z ochrony udzielanej źródłom informacji. Zaś przeszukanie, w ramach prowadzonego przez władze śledztwa, miało zapobiec kolejnym zamachom.

 

Sąd uznał, że przeszukanie siedziby redakcji stanowiło ingerencję, opisaną w holenderskim prawie, w działalność fundacji gwarantowaną przez prawo do wolności wypowiedzi. Rzecz jednak dotyczyła rozstrzygnięcia o naturze tej ingerencji i znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy rewizję usprawiedliwiała konieczność ochrony demokracji przed czynami kryminalnymi.

 

Rozważając naturę tej ingerencji, Sąd ETPC uznaje, że nie wszystkie osoby, od których dziennikarz otrzymuje informacje są źródłami w rozumieniu doktryny prawnej. W badanym przez ETPC przypadku wręcz przeciwnie, informator, który przyznaje się do popełnienia czynu zabronionego (kryminalnego), szukał rozgłosu, ale pod ochroną tajemnicy, która gwarantując mu anonimowość, stwarzała możliwość uniknięcia odpowiedzialności. Zatem w tym przypadku autor – informator nie podlegał zwyczajowej ochronie źródła dziennikarskiego

 

Uwzględniając to rozumowanie Sąd ETPC uznał, że rewizja w siedzibie redakcji, która miała na celu zdobycie dowodów w śledztwie w sprawie ciężkiego przestępstwa oraz zapobieżenie kolejnym zamachom, wypełnia dyspozycję art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Piotr Rachtan

tekst opublikowany w Obserwatorze Konstytucyjnym