Konstatując, ze smutkiem - bo i pozaredakcyjnie i pozaredaktorsko człowiek to dla mnie niegdyś ważny, a w kategoriach ogólnoludzkich do dziś osobowość niemała – że zdarza mi się to w ostatnim czasie coraz rzadziej, tym razem zgadzam się z Redaktorem Krzysztofem Łozińskim. W pełni zgadzam się z Jego tezą (KONTRATEKSTY „CZY WARIAT Z BRZYTWĄ ŚLEDZI STAN KONTA?”), że ów wariat wcale stanu konta nie śledzi. Dodam jeszcze, że wcale o to konto nie dba, bo nie ma tego typu prozaicznych bytowych konieczności...

Takiego to wariata mają zatem prawo śmieszyć, i śmieszą, dotychczasowe europejsko – amerykańskie sankcje, zastosowane względem Rosji. Diagnoza ta, oczywiście w pryncypialnych generaliach, a nie w dotyczących jednej aktualnej i bardzo konkretnej sytuacji, dotyczy zarówno W.W. Putina, jak wszystkich jego, wyliczonych przez „red. nacza”. w inkryminowanym artykule, historycznych i ideologicznych przodków rosyjskiego dyktatora. Jednak, poza – słusznie i prawidłowo podsumowanymi przez Łozińskiego – motywami konta i brzytwy, oraz poza jednoznacznie moralnie negatywną oceną jego poczynań na Ukrainie, i uzasadnioną obawą, że MOGĄ , choć z mego punktu widzenia wcale tak być NIE MUSI, one oznaczać dopiero początek jego zamiarów w sprawie „terytorialnej rewitalizacji imperium”,muszę jednak, w całym tym kontekście tego moralnego i politycznego sukinsyństwa, zwrócić uwagę na coś jeszcze.


Wiem przy tym dokładnie, że bynajmniej nie sformułuję tu i teraz żadnej odkrywczej tezy. Ktoś jednak powinien odegrać rolę tego dziecka, z bardzo znanej bajki i zauważyć, że „Król jest nagi”.


Otóż, tak naprawdę, to i Rosjanie i cała „stara” Unia Europejska, wraz z USA i NATO, mają głęboko „gdzieś” i losy Ukrainy, i Polski, i obywateli krajów nadbałtyckich wchodzących niegdyś w skład ZSSR, tudzież wszelkich innych obywateli dawnego bloku sowieckiego.


Pierwszym z nich, a najbardziej pierwszemu, z tych pierwszych, chodzi o własną mocarstwową pozycję, co to ją trzeba odzyskać. Drugim o wzmocnienie liczebne, sprzętowe i ludzkie, obecności gospodarczej, a w przypadku NATO militarnej, obecności jak najbliżej granic Rosji.

A my, jako kraj, po raz kolejny w historii dajemy się wykorzystać. Pozwalamy na instrumentalne potraktowanie nas i stwarzanie względem Polski zagrożeń w obszarach politycznym, ekonomicznym i wojskowym..


Lokujemy się na pozycji, a może nawet w pozycji ?..., tych kilku procent pozornie nieświadomych dziewic, z czasów kiedy mówienie o przypadkach seksualnych prowokacji nie uchodziło za niepoprawne politycznie. Najpierw, niby nie dostrzegając możliwych konsekwencji, prowokujemy niecne zachowania, a później dziwimy się dokonanemu gwałtowi, oraz całkowitemu brakowi przyjemności, jako następstwu takiego aktu...


Gdy tymczasem nie mylił się raczej Henry Temple 3., wicehrabia Palmerston (XIX – wieczny minister spraw zagranicznych, wewnętrznych i premier Wielkiej Brytanii) utrzymując, w najbardziej chyba znanym cytacie z błyskotliwych mów tego polityka, że „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów, wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii [...]”.


Wyciąganie wniosków z powyższego cytatu pozostawiam swoim ewentualnym oponentom, wszystkim. Ze szczególnym jednakowoż uwzględnieniem pewnego prezesa pewnej partii parlamentarnej, który nie życzy sobie, na terenie naszego kraju, obecności żołnierzy niemieckich.


Ewa Karbowska

Komentarze

pemba | 2014-04-07 11:01

Cóż, niestety masz dużo racji. Wczorajsze wydarzenia w Doniecku, Charkowie i Ługańsku niestety wyglądają na szukanie pretekstu do dalszej inwazji. To efekt miękkiej reakcji na aneksję Krymu, reakcji podobnej do tej z 1938 roku, gdy brytjski premier godząc się na zabór Czechoslowacji głosił: "Przywożę wam pokój". Cichcem i milczkiem właśnie my, Zachód, popełniliśmy kolejne Monachium. Cierkawe czy niektórzy politycy obudzą się, gdy czołgi rosyjskie będą już pod Paryżem? Krzysztof Łoziński

pemba | 2014-04-07 11:03

Pytacie obywateliu do czego dąży Putin? Jak to do czego? - Do Atlantyku! (Radio Erywań).