Słucham od tygodnia blisko dyskusji na tytułowy temat i mam nieodparte wrażenie, że czym kto mniej wie, o co chodzi, tym ma więcej do powiedzenia. Najbardziej bawią mnie: „komandos ani jednej akcji" Jerzy Dziewulski i Magdalena Środa, jak wiadomo, wybitna znawczyni od wojska, wojny i akcji specjalnych, która wojsko i wojnę zna z telewizji.
A teraz poważnie. Dowodzenie Al Kaidą przejmie niemal na pewno Ayman Al Zawahiri, dotąd numer 2 w organizacji. Będzie to dowodzenie czysto teoretyczne, bo obecna organizacja zbudowana jest na zasadzie tylko wspólnego szyldu „Al Kaida", pod który podpisują się tylko najróżniejsze grupy terrorystyczne, działające w praktyce całkowicie niezależnie. Al Kaida to obecnie już tylko nazwa i symbol, a nie realna władza nad terroryzmem.

Nie mam wielkich obaw co do ewentualnych akcji odwetowych za śmierć Lwa syna Łagodnego czyli Osamy bin Ladena. Gdyby ten konglomerat terrorystów, zwany Al Kaidą, miał realne możliwości przeprowadzenia wielkich akcji w Europie lub USA, to dawno by je zrobił. Specjalne okazje nie są mu do tego potrzebne. Z drugiej strony jednak, wszystkie najbliższe zamachy terrorystyczne będą nazywane odwetem za Osamę bin Ladena, ale będą to akcje, które i tak byłyby wykonane.

Al Kaida jest obecnie w głębokim odwrocie. Straciła bazy szkoleniowe i całą armię, którą miała w Afganistanie, armię zorganizowaną w pułki i bataliony, z czołgami, artylerią, helikopterami. Straciła też większość źródeł finansowania. W dodatku otrzymała obecnie potężny cios, nie tylko z powodu zabicia przywódcy, ale także z powodu przejęcia przez Amerykanów wielkiej ilości dokumentów, informacji o kontaktach, telefonach, osobach. Można spodziewać się, że wkrótce nastąpi wielka seria kolejnych aresztowań jej członków i rozbijania kolejnych struktur. Szczególnie dotkliwa okazała się utrata baz szkoleniowych, bo obecne grupy terrorystyczne to większości kompletni amatorzy, którzy znacznie łatwiej wpadają, a znacznie rzadziej coś konkretnie robią.

Co do całej dyskusji, czy należało Osamę bin Ladena zabić, czy też go aresztować i zrobić mu proces, czy on się poddawał, czy nie i tak dalej, powiem tak: W swoim życiu parę razy występowałem przed sądami jako ekspert od sztuki walki. Były to sprawy karne o bójki zakończone zabójstwem. Za każdym razem przed sądem przebieg zdarzeń okazywał się inny, niż opisywany przez media. Obecnie mamy tylko przekaz medialny. Tak naprawdę, nie wiemy, jak wyglądała ta sytuacja, czy aresztowanie wodza terrorystów było możliwe sensie czasu, umiejętności i sytuacji. W środowisku sztuk walki jest takie powiedzenie: zrobić można wszystko, tylko trzeba mieć okazję, umieć i zdążyć. A tego właśnie nie wiemy. Wszyscy uczestnicy tej dyskusji, od Jerzego Dziewulskiego, po Magdalenę Środę, dyskutują o sprawie, której akt nie czytali i o akcji, której przebiegu nie znają. Taka dyskusja nie ma żadnej wartości poza tworzeniem medialnej piany.

Żołnierz w czasie takiej akcji nie ma czasu i głowy do analiz strategiczno-prawnych. On musi decydować w ułamkach sekund, mając konkretny obraz w polu widzenia i słysząc, lub nie słysząc, konkretne dźwięki. W dodatku działa w warunkach niezwykle silnych emocji. Nie ma o tym pojęcia ani Magdalena Środa, ani Jerzy Dziewulski, bo jedyne „akcje" w jakich uczestniczył, to spałowanie bezbronnych uczestników strajku w Zakładach Mechanicznych Ursus 13 grudnia 1981 roku, oraz porwanie i pobicie bezbronnych wolontariuszy z kościoła Św. Marcina w stanie wojennym. Żaden z szanownych telewizyjnych dyskutantów (także innych) nie stał nigdy twarzą w twarz z wrogiem, który chce i może go zabić. A to zupełnie inna pozycja do decydowania, niż studio w telewizji.

Krzysztof Łoziński

Komentarze

mauolat | 2011-05-12 22:28

Magdalena Środa jest specjalistą ale w dziedzinie filozofii. Navy Seals są fachowcami w zupełnie innej dziedzinie. Jak może filozof-teoretyk krytykować akcje komandosów? To tak jakby ogrodnik pouczał lekarza-chirurga, jak chirurg ma wykonać operację.

mauolat | 2011-05-12 22:36

Jeśli ta pani umie a r e s z t o w a ć terrorystę, zamiast go likwidować, to niech weźmie swoje koleżaneczki z uniwersytetu, niech wsiądą w helikopter i aresztują Aymana Al Zawahiri &acute ego. Chętnie popatrzymy...

mauolat | 2011-05-12 22:52

Gdyby bin Laden został schwytany i czekał na proces w więzieniu, to za tydzień mielibyśmy gdzieś na świecie porwany autobus czy samolot i terrorystów zabijających kolejnego zakładnika co kwadrans "dopóki rząd USA nie wypuści naszego towarzysza".