„Rzeczy nie stają się inne z powodu nazwania lub zmiany ich nazwy" - zdanie przypisywane Kartezjuszowi

Po wypowiedzi prof. Kuźniara na temat klasyfikacji prawnej zbrodni katyńskiej, jako zbrodni wojennej, a nie zbrodni ludobójstwa, rozgorzała dyskusja, która niewiele ma wspólnego z rzetelną wymianą argumentów, a znacznie więcej z pieniactwem, awanturą i polityczną rozróbą. Niestety politykom dwóch PiS-ów, właściwego i ustawki (PJN), wyraźnie nie chodzi żadną prawdę, tylko o drakę. Przy okazji demonstrują całe swoje nieuctwo.
Jak to jest naprawdę? Istnieją dwa znaczenia pojęcia ludobójstwa: jedno prawne, określane jako „zabijanie ludzi w związku z ich przynależnością do określonej kategorii narodowej, religijnej, społecznej...", oraz potoczne, rozumiane jako każda masowa zbrodnia. Trudno dyskutować o znaczeniu potocznym, zwłaszcza z nieukami, bo nieuk może pod każde słowo podkładać dowolny sens. Zastanówmy się zatem nad znaczeniem faktycznym.

Obie zbrodnie, ludobójstwo i zbrodnia wojenna, należą do wspólnej kategorii zbrodni przeciw ludzkości. Zaznaczmy od razu, że niezależnie od tego, do której kategorii zbrodnię zaliczymy, nie staje się ona z tego powodu zbrodnią mniejszą, mniej ważną lub zasługującą na mniejsze potępienie. Jak by nie nazywać, w Katyniu Charkowie i Miednoje zabito konkretną liczbę, konkretnych ludzi, z tego samego powodu - chęci Stalina zniszczenia kadry dowódczej polskiego wojska. Nazwanie tego zbrodnią wojenną nie powoduje, że zabito ich mniej. Czym się one zatem różnią?

Różnica pierwsza, to taka, że ludobójstwo jest zawsze zbrodnią masową, a zbrodnią wojenną może być zarówno zbrodnia masowa, jak i zabicie jednego człowieka. Różnica druga wynika z tego, która międzynarodowa konwencja jest prawnym źródłem jej kwalifikacji. Pojęcie zbrodni ludobójstwa wywodzi się z konwencji ONZ oraz konwencji praw człowieka. Źródłem pojęcia zbrodni wojennej są Konwencje Genewskie, dotyczące zasad prowadzenia wojny.

W polskim kodeksie karnym zbrodnię ludobójstwa określa:

Art. 118. § 1. Kto, w celu wyniszczenia w całości albo w części grupy narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub grupy o określonym światopoglądzie, dopuszcza się zabójstwa albo powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu osoby należącej do takiej grupy,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że polski kodeks karny nie używa stricte terminu zbrodnia ludobójstwa, ani zbrodnia wojenna, ale oba przestępstwa opisane są w rozdziale „Przestępstwa przeciwko pokojowi, ludzkości oraz przestępstwa wojenne". Kodeks karny oczywiście nie może kwalifikować zbrodni dopiero, gdy jest masowa i stąd mowa o „osobie",  a nie o „osobach", ale nie zmienia to sensu tego pojęcia.

Zbrodnie wojenne opisuje kilka artykułów polskiego kodeksu karnego, ale artykuł, który można odnieść do zbrodni katyńskiej jest jeden:

Art. 123. § 1. Kto, naruszając prawo międzynarodowe, dopuszcza się zabójstwa wobec:
1) osób, które składając broń lub nie dysponując środkami obrony poddały się,
2) rannych, chorych, rozbitków, personelu medycznego lub osób duchownych,
3) jeńców wojennych,
4) ludności cywilnej obszaru okupowanego, zajętego lub na którym toczą się działania zbrojne, albo innych osób korzystających w czasie działań zbrojnych z ochrony międzynarodowej,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Nie ma wątpliwości, że kwalifikacja zbrodni katyńskiej według polskiego kodeksu karnego, to Art. 123. § 1., a nie Art. 118. § 1. Oczywiście można na siłę naciągać interpretację do Art. 118. § 1. (zbrodni ludobójstwa), ale tak postępując można zwyczajnie przegrać sprawę toczącą się przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, więc może nie warto. Znacznie bezpieczniej jest mówić o zbrodni przeciw ludzkości, bo obejmuje ona obie kategorie, jeśli już koniecznie nie chcemy nazwać tej zbrodni wojenną. Zarówno zbrodnia ludobójstwa, jak i zbrodnia wojenna nie ulegają przedawnieniu.

Moim zdaniem jest tak: w sensie potocznym, w pojęciu większości ludzi, zbrodnia katyńska jest zbrodnią ludobójstwa, ale w sensie polskiego kodeksu karnego, jest zbrodnią wojenną (Art. 123. § 1.), co nie powoduje, że jest ona w jakikolwiek sposób mniejsza, lub zasługująca na mniejsze potępienie. Jeszcze raz powtarzam: rzeczy nie stają się inne z powodu ich nazwania.

Na koniec jeszcze sprawa mocno niepokojąca: żądanie Pawła Kowala, by zdymisjonować prof. Romana Kuźniara za to, że ma inne zdanie niż PiS. Przypomina mi się wypowiedź Lecha Kaczyńskiego z czasów, gdy był ministrem sprawiedliwości: „nie będę słuchał doradców, z którymi się nie zgadzam". Wychodzi na jaw cała PiS-owska mentalność.

No i mamy kolejny kwiatek:
- Należy wezwać głowę państwa do jasnego wyrażenia swojej opinii - albo bowiem zgadza się z prof. Kuźniarem, albo nie. W tym pierwszym przypadku powinna być wobec prezydenta zastosowana procedura impeachmentu (...) - napisał na swoim blogu w Onet.pl europoseł Marek Migalski z PiS-ustawki. A to ci heca! Usunąć prezydenta, bo się nie spowiada przed imć panem Migalskim i być może popełnia zbrodnię posiadania innego zdania, niż prezes Kaczyński Migalskiemu sms-em przysłał!

Krzysztof Łoziński

Komentarze

sstepski | 2011-04-20 00:15

prezes Kaczyński sms-em... to mnie Pan rozbawił na noc, Panie Redaktorze...