W filmie Hollywood Homicide Harrison Ford i Josh Hartnett grają role policjantów, którzy dorabiają “na boku”; Harrison jako agent nieruchomości, a Harnett jako instruktor jogi. Oba te zajęcia zajmują im sporo czasu, tym bardziej, że Harrison popadł w długi, a Harnett bardzo się stara podciągnąć w wywijaniu członkami, bo marzy o zostaniu aktorem.
Obaj pracują w Los Angeles, w tym samym wydziale, co porucznik Columbo. W tym mieście zabójstw nie brakuje, więc z tytułu policyjnych obowiązków obaj także mają ręce pełne roboty. Nie trudno się domyślić, że oficjalne obowiązki będą kolidowały z prywatnymi fuchami i dlatego film został zakwalifikowany jako komedia.
Mimo oryginalnego tematu i udziału Forda film nie nie cieszył się dużą popularnością. Przyniósł deficyt i doczekał się nieszczególnych opinii krytyków. Co jednak w tym filmie było niezwykłe, to to, że postać policjanta – agenta real estate wcale nie została wymyślona. Współautorem scenariusza jest były detektyw Robert Souza, który dorabiał do policyjnej pensji sprzedając nieruchomości.1)

X   X   X

W styczniu tego roku Politico opublikowało artykuł Eamona Javers’a2), w którym autor zauważa, że biorąc udział w dwóch wojnach i walcząc z Al Kaidą na rozlicznych frontach, CIA oferuje swym wysoko kwalifikowanym agentom możliwość sprzedawania „na boku” swego doświadczenia prywatnym firmom. Jest to polityka, która daje bankom i innym firmom finansowym dostęp do talentów reprezentujących najwyższy szczebel wywiadowczy.
W jednym przypadku zatrudnieni przez CIA agenci dorabiali u firmy zajmującej się udzielaniem konsultacji z zakresu funduszy hedgingowych3). Firma chciała wykorzystać ich kwalifikacje w zakresie wykrywania oszustw, wysoko wyspecjalizowanej sztuki ustalania, na podstawie konwersacji, kiedy pracownicy szczebla kierowniczego mogą kłamać.
Informacja o tych przywilejach pracowników wywiadu stała się powszechnie znana, kiedy CIA i inne agencje wywiadowcze znalazły się pod obstrzałem opinii publicznej z powodu niezdolności wczesnego wykrycia próby podłożenia bomby w samolocie Northwest, w okresie Świąt Bożego Narodzenia w 2009 r. Podobno zgoda na dodatkową pracę szpiegowską bierze się stąd, że agenci o poszukiwanych kwalifikacjach łatwo mogą uzyskać zatrudnienie w prywatnym sektorze, gdzie ich uposażenia mogą być trzykrotnie większe. Umożliwienie im szpiegowania w sektorze prywatnym jest sposobem na pozostawienie ich na państwowej liście płac. Politico zasięgało oficjalnej opinii CIA w tej sprawie i od rzecznika prasowego George’a Little dowiedziało się, że „Jeśli jakikolwiek agent ubiega się o zgodę na zewnętrzne zatrudnienie, to taka prośba rozpatrywana jest nie tylko pod względem formalnym, ale także przyzwoitości.” Autor zasięgał też opinii w Biurze Etyki Rządowej, gdzie upewniono go, że praca dodatkowa nie może tworzyć konfliktu interesów z pracą główną. Jednak przytoczony w artykule przykład zdaje się świadczyć o czymś innym.
Firma nazywa się Doradztwo w Zakresie Wywiadu Biznesowego, w skrócie po angielsku BIA (Business Intelligence Advisors). Została ona założona przez emerytowanych pracowników CIA, których zatrudnia i specjalizuje się w niezdefiniowanym „wykrywaniu oszustw”. Do klientów firmy należały Goldman Sachs oraz potężny fundusz hedgingowy SAC Capital Advisors, co potwierdzili rzecznicy obu tych instytucji.
BIA wyznała ustami jej prezesa, że firma w przeszłości zatrudniała pracowników CIA, ale od pewnego czasu już tego nie czyni. Tym niemniej autor stwierdza, że związki między BIA i światem wywiadu są bardzo silne. Począwszy od nazwy, która jest bliska CIA. Obecność tak wielu byłych pracowników CIA na listach płac może prowadzić do przekonania, że firma stanowi przedłużenie agencji wywiadu. Z tego powodu BIA na swej firmówce oficjalnie zaprzecza, że nie podlega kontroli CIA. Klienci BIA zwykle płacą roczne honorarium w wysokości 400 – 800 tysięcy dolarów. W zamian uzyskują dostęp do wielu usług charakteryzujących się technikami stosowanymi przez CIA.
W przypadku pewnego zlecenia, personel BIA zobowiązał się nauczyć dyrektorów wiodącego funduszu hedgingowego niektórych niezawodnych technik, opartych na programie Rozpoznanie taktyczne zachowania. W przeciwieństwie do wykrywacza kłamstw, rozpoznanie taktyczne nie wymaga podłączania do maszyny. Osoba podejrzana nigdy nie wie, kiedy jest analizowana. Rozpoznanie koncentruje się na słownych i niesłownych sygnałach, jakie ludzie przekazują, kiedy nie mówią prawdy. Natura ludzka nie jest dobrze sprzęgnięta z kłamstwem i kiedy człowiek jednocześnie myśli o dwóch sprzecznych ideach, co zawsze ma miejsce w przypadku kłamstwa i nazywa się dysonansem poznawczym, doznaje fizycznego dyskomfortu. Podejrzani wiercą się, zdejmują kłaczek z ubrania, zmieniają pozycję ciała.
Agenci szukają fizycznych wskazówek kłamstwa. Patrzą, czy obserwowana osoba zmienia punkty podparcia. Jeśli opiera się na jednym łokciu, to czy zmieni pozycję na drugi? Przesłuchujący zwracają uwagę na gesty poprawiające ubranie, włosy, okulary i drapanie się. Dostrzegają, że przesłuchiwany porządkuje swoje otoczenie, np. poprawia spinacze do papieru lub wyrównuje położenie długopisów.
W oświadczeniach dostrzegają charakterystyczne dla kłamcy stwierdzenia. Odnotowują frazy zaczynające się od słów określających typu „uczciwie”, „zasadniczo”. Wyłapują stwierdzenia obchodzące pytanie, np. „jak powiedziałem poprzednio”. Jest dla nich podejrzane, jeśli ktoś powie „Przysięgam na Boga” lub atakuje zadającego pytania „Jak śmiesz pytać mnie o coś podobnego?”.
Czerwone światło zapala się, gdy przesłuchiwany składa zażalenie „Jak długo jeszcze będzie to trwało?”, prezentuje selektywną pamięć „Zgodnie z moją najlepszą wiedzą,” lub jest nadmiernie elegancki „Yes Sir”.
BIA oferuje nie tylko szkolenia. Za dodatkową opłatą agenci mogą wykonać analizę. Często wytrenowani przez CIA agenci słuchają kwartalnych telekonferencji na temat dochodu, podczas których dyrektorzy reprezentujący inwestorów komunikują się z radą nadzorczą banku i prezentują jak najlepiej osiągnięcia swoich przedsiębiorstw. Zadaniem agentów jest ocena, czy mówią oni prawdę. Notują każdą modulację głosu. Jeśli ustalą, że coś nie brzmi właściwie, to dla zleceniodawcy może to być informacja warta miliony dolarów.
Eamon Javers podaje przykład takiej konferencji, podczas której kierownictwa głównych banków na Wall Street przysłuchiwały się sprawozdaniu i odpowiedzi na pytania szefostwa firmy UTStarcom. Przysłuchiwali się też agenci, którzy ustalili wysokie prawdopodobieństwo, że kondycja tej firmy nie jest tak dobra, jak ją prezentowało jej kierownictwo. Ci, którzy otrzymali raport z BIA natychmiast postawili grube pieniądze na to, że akcje tej firmy spadną. I rzeczywiście, akcje UTStarcom spadły do 5.64. Były warte 8.54, kiedy drużyna z BIA słuchała konferencji i zasygnalizowała możliwość wystąpienia problemu. Agenci z naddatkiem zapracowali na swoje honoraria. Oczywiście, tego rodzaju zlecenia asom wywiadu są możliwe tylko wówczas, gdy zamiast solidnego, stabilnego systemu bankowego istnieje pozbawiony reguł gry casino capitalsm.

X    X   X
 
W stanie Wiktoria huczy ostatnio w związku z budową odsalarni. Melbourne rozwija się, w roku 2030 ma mieć ponad 5 milionów mieszkańców i wody może zabraknąć. Rząd wpadł więc na pomysł, że najlepiej będzie przetwarzać wodę morską na pitną. Nie jest to proces tani, bo odsalarnia potrzebuje bardzo dużo energii, produkując ogromne ilości przesolonych ścieków, które wracają do oceanu. W tym przypadku im projekt jest bardziej zaawansowany, tym bardziej rośnie koszt inwestycji. Podwoiły się już zarówno koszt budowy (dochodzi do 6 miliardów) jak i eksploatacji (sięga 600 milionów rocznie). Wiktorianie będą pili jedną z najdroższych wód na świecie. Rozmawiałem na ten temat ze znajomym australijskim inżynierem, który przepracował ponad czterdzieści lat, kierując budową dużych obiektów przemysłowych. Zapewnił mnie, że odsalarnia jest najdroższym rozwiązaniem i powinna być budowana tylko wówczas, jeśli nie ma innej możliwości pozyskania wody. Na odsalarnie mogą sobie pozwolić takie państwa jak Abu Dhabi i Kuwejt. W Australii, jego zdaniem, wystarczyłoby zainstalować zbiornik pod każdym dachem i problem zdrowej wody pitnej byłby na długie lata rozwiązany. W przypadku Melbourne jest także możliwa budowa dodatkowej zapory wodnej lub dwóch.
Firma budująca odsalarnię przystąpiła szybko do dzieła i nie czekając aż zostanie wynegocjowana cena oraz nastąpi przekazanie na konto obecnego właściciela terenu uzgodnionej kwoty, zaczęła przejmować posiadłość. Włączyli się w to społeczni przeciwnicy budowy i policja.
I wówczas nastąpiła rzecz najciekawsza. Otóż policja wiktoriańska podpisała z firmą budującą odsalarnię memorandum porozumienia (Memorandum of Understanding). Jak ujawniono, jeden z punktów porozumienia wysokich układających się stron obejmował przekazywanie firmie danych osobowych protestujących. Odbyło się to z łamaniem Ustawy o prywatności. Przez policję stojącą na straży prawa.
Wszystkie trzy, opisane powyżej, historie pokazują, do czego prowadzi szaleńcza akcja prywatyzowania wszystkiego bez ograniczeń i jak odnajdują się w nowej rzeczywistości organy stojące na straży bezpieczeństwa państwa.
Zarówno chałtury po godzinach jak i podejrzanej natury współpraca z tymi, którzy odpowiednio zapłacą, świadczą o tym, że zaciera się granica, która przez stulecia delimitowała prerogatywy należące wyłącznie do aparatu państwa.
Policja ma łapać przestępców i, jeśli czegoś potrzebuje od przedstawicieli firmy, to ich wzywa na przesłuchanie lub sama przybywa na rozmowę i nie powinna wynajmować prawników do pisania zbędnych traktatów z jakimkolwiek klientem. Z kolei rząd, jeśli pragnie zlecić budowę określonej inwestycji, ogłasza konkurs i wybiera najlepszą ofertę. I w zasadzie nie powinien interesować się dalszym przebiegiem spraw, póki nie przyjdzie pora na rzetelną ocenę wykonania pracy, zgodnie z ustaleniami. Firma budująca odsalarnię sygnalizuje w Internecie partnerstwo z rządem stanowym. Czy rząd zamierza być partnerem każdego przedsiębiorstwa, które wykonuje dla niego jakąkolwiek robotę? Czy jeśli ktoś z nas wynajmuje pracownika do zrobienia czegoś w domu, to z tej okazji plecie bzdety o jakimś partnerstwie? Próbowałem wejść na „partnerską” witrynę, aby dowiedzieć się nieco szczegółów, ale niestety okazała się zablokowana.
Publikacji poświęconych odsalarni jest bez liku. Wystarczy wystukać w wyszukiwarce „desalination victoria”.
Janusz Rygielski
1.http://en.wikipedia.org/wiki/Hollywood_Homicide
2.http://www.politico.com/news/stories/0110/32290.html ; artykuł został oparty na książce przygotowywanej przez autora Broker, Trader, Lawyer, Spy: The Secret World of Corporate Espionage.
3.Ang. hedge funds, niby fundusze zabezpieczające, wprowadzone do globalnego kasyna przez bangsterów.