W poprzednim numerze „Kontratekstów", w artykule „Welcome to Beijing", napisałem:

Wszyscy uczestnicy igrzysk przejdą dokładną rewizję. Widzowie zamieszkają w dokładnie podsłuchiwanych hotelach a sportowcy w inwigilowanym całodobowo (nawet w toaletach) miasteczku olimpijskim. Będą mogli zadzwonić do domu przez podsłuchiwany telefon i napisać maila przez cenzurowany Internet. Mogą nawet porozmawiać ze starannie wyselekcjonowanym i przeszkolonym przez Biuro 610 (specjalny wydział służby bezpieczeństwa) chińskim personelem. Pod nieobecność ich pokoje i bagaże zostaną dokładnie zrewidowane, oczywiście w imię spokoju. Widzowie na całym świecie będą mogli obejrzeć ocenzurowane przez władze ChRL relacje telewizyjne, nie całkiem na żywo, bo kilkuminutowego poślizgu wymaga cenzura.
Minęły zaledwie dwa tygodnie, a władze chińskie, oraz inne źródła, ujawniły, że:

  1. Dziennikarze nie będą mieli dostępu do nieocenzurowanego Internetu. Stron organizacji broniących praw człowieka, jak Amnesty International i Human Rights Watsh i innych, stron Falun Gong, stron organizacji tybetańskich lub chociaż zawierających słowo Tybet, chiński Internet nie wyświetla. Internet Explorer podaje komunikat: nie można wyświetlić strony.
  2. Korespondencje zagranicznych dziennikarzy wysyłane mailem z centrum prasowego będą sprawdzane przez cenzora i dopiero później przesyłane dalej (lub nie).
  3. Władze zmusiły zagraniczne firmy hotelarskie do umożliwienia chińskim służbom założenia aparatury do inwigilacji w ich hotelach w Pekinie (w państwowych hotelach chińskich urządzenia takie są od dawna);
  4. Wydano instrukcję, co wolno wnosić na obiekty olimpijskie, a co nie (nie wolno flag, transparentów, koszulek z napisami lub grafikami „naruszającymi porządek prawny ChRL”);
  5. Wydano instrukcję, jakie piosenki wolno śpiewać, a jakie nie (instrukcja wyszła na drugi dzień po tym, jak zamieściłem złośliwy „Śpiewniczek dla sportowców” [patrz: archiwum]);
  6. Zagraniczni aktywiści organizacji pozarządowych będą pod szczególną obserwacją;
  7.  Próby ceremonii otwarcia igrzysk są tajne.
  8. Tybet będzie otwarty dla turystów ale:
a)      tylko dla grup co najmniej 2 osobowych, które uzyskają zezwolenie;
b)      grupę trzeba zarejestrować wcześniej;
c)      grupa dostanie obowiązkowego przewodnika;
d)      trasa wycieczki musi być wcześniej zgłoszona i zatwierdzona;
e)      niektóre rejony wymagają pozwoleń dodatkowych;
f)        bez zezwoleń nie będzie można nabyć biletów na samolot, pociąg ani autobus.

Na to nakładają się rozwiązania istniejące od dawna oraz ujawnione wcześniej, a więc:
  1. transmisja telewizyjna będzie przesunięta w czasie o kilka minut, by cenzor obrazu miał czas przełączenia go na inna kamerę;
  2. wszystkie zagraniczne rozmowy telefoniczne są podsłuchiwane od dawna, gdy cenzorowi nie podoba się treść rozmowy, to rozłącza;
  3. wszystkie chińskie hotele w Pekinie od dawna są inwigilowane, podsłuch i podgląd jest w każdym pokoju, a pod nieobecność lokatorów personel rewiduje ich bagaże;
  4. Do obsługi ważniejszych cudzoziemców kieruje się agentów znających ich język, ale nie ujawniających tego faktu.
No i co? Czyż nie powinienem podpisywać się: Prorok?

Krzysztof Łoziński

PS. W dziś, w piątek 1 sierpnia, władze chińskie ogłosiły, że pod naciskiem opinii świata rezygnują z cenzurowania dostępu dziennikarzy do stron internetowych, ale tylko w centrum prasowym. Nie rezygnują jednak z cenzurowania ich korespondencji, transmisji telewizyjnej, maili, telefonów. A poza tym, jak wykazuje dotychczasowa praktyka, z tego, że władze chińskie coś mówią, wynika tylko tyle, że tak mówią. Poza centrum prasowym inwigilacja i cenzura bez zmian.

Komentarze

Sorella | 2008-08-03 22:52

Całkiem prawdopodobne, że łącza internetowe i telefoniczne na czas igrzysk padną z przeciążenia. Można też posłać artystów plastyków - także odtworzą z pamięci. Im też łatwiej nawiązać kontakt, zostawić ślad demokracji rysując np. swoją twarz, twarze swoich bliskich. Mnóstwo innych twarzy. Bowiem twarz jest jak przyjaciel. Niełatwo z niej zrezygnować. A jeśli twarz to wróg? Tyma bardziej zastanowiające - czemu mi ją podarował? Być może to niczego nie zmieni. Ale próbę warto podjąć. Nawet dla jednego człowieka.