Styczeń 2008 r.
Ministerstwo informacji (i propagandy) nie próżnuje, w ubiegłym roku wydało ponad osiemdziesiąt ostrzeżeń dla prasy, a trzy tytuły zawiesiło (bo zmieniały m.in. język, siedzibę). Wśród zawieszonych jest „Fitnes and Life", bo przekroczyło limity ogłoszeniowe. Prosimy uprzejmie o podanie adresu redaktora naczelnego „F&L", bo też chcielibyśmy przekroczyć limity ogłoszeniowe.
W Biorysowie wyrzucono dziennikarza niezależnej gazety z obrad rady miasta. Poniżej piszemy, że dziennikarzy niezależnej gazety wyrzuca się w Borysowie, skąd tylko można, np. z uroczystości szkolnych.

„Muzykalna Gazeta" przestała wychodzić na papierze i przeniosła się do Internetu, bo państwowy monopolista odmówił jej dystrybucji. Ciekawe, jakie melodie lansowała ta gazeta?

Generał-poseł Mikałaj Czarhyniec, o którego korowodach sądowych z niezależnym dziennikarzem pisaliśmy niedawno, nie wychodzi z formy. Teraz rozważa postawienie przed sądem tych gazet, które cytowały zaskarżony przez niego tekst. Ciekawe, może generał-poseł się buduje i nie starcza mu pieniędzy, bo sumki, których żąda w ramach odszkodowania za straty moralne są naprawdę okrąglutkie, np. 50 milionów białoruskich rubli...

Pewna pani z nieświeskiej firmy zajmującej się dystrybucją prasy, z właściwą absolwentom akademii nieświeskiej gracją odmówiła rozprowadzania niezależnej gazety „Nieświeski Czas". Dlaczego? Bo tak.

Siedemdziesiąt cztery miliony dolarów rząd łukaszenkowski wyda w tym roku na wspieranie niezależnych mediów na Białorusi. To prawdziwie niezależne media: nie zależy im, co piszą, żeby tylko szmal był. Najwięcej dostanie telewizja. A imperialiści amerykańscy knują przeciwko Łukaszence i obniżają kurs dolara!

Reporterka „Hancawickiego Czasu" nie została wpuszczona na ceremonię przyznania nagród wybitnym uczniom do miejscowego pałacu kultury (i nauki im. Łukaszenki, hi, hi). Jedna pani stanęła w drzwiach i jej nie wpuściła. I jaka skromna - nawet nie chciała powiedzieć, jak się nazywa.

W dzień protestu przedsiębiorców (o proteście pisaliśmy w poprzednim numerze, w tym - o represjach) zablokowano pewną liczbę niezależnych stron internetowych (np. Radio Liberty, charter97). Jednak Łukaszenka się rozwija, już się za Internet wziął, a my mu od kołchoźników wymyślaliśmy!

Fotoreportera „Naszej Niwy" skazano na 15 dni m.in. za „drobne chuligaństwo". Ośmielił się robić chuligańskie zdjęcia protestującym przedsiębiorcom. (Pełną listę osób represjonowanych podajemy w bieżącym numerze)

Redaktor naczelny „Hazety Słonimskiej" został wezwany przez prokuratora. Prokuratura miała duże wątpliwości do niektórych tekstów, np. (horrendum!) o nie zarejestrowanych organizacjach społecznych, partiach, związkach zawodowych. A także do tekstów z otwartych dla publiczności rozpraw sądowych, bo zostały napisane przed wydaniem wyroku. Dziwne trochę, przecież i tak wiadomo, jakie wyroki zapadną.

W Mohylewie zatrzymano prywatnego kolportera, bo kolportował nie zarejestrowana gazetkę lokalną. Milicja go doprowadziła, gazetkę skonfiskowała, protokół sporządziła. Potem milicja wysłała gazetkę do wydziału ideologii (i propagandy) na ratuszu. Do analizy. Ciekawe, skoro spisali, w pocie czoła, protokół, to nie mogli sami przeczytać. Może potrafią pisać, a nie potrafią czytać? Ale bardziej prawdopodobne, że bali się zarazić, a funkcjonariusze wydziału ideologii (i propagandy) są zapewne już uodpornieni na bakcyla wolnego słowa. Nie pierwszyzna dla nich.

Pewnego młodego dziennikarza (członka BAJ, działacza „Młodego Frontu") nie wypuszczono na Ukrainę. Został „wysadzony" z pociągu. Kiedy zapytał za co powiedziano mu, że jest na liście takich, którym tymczasowo nie pozwala się opuszczać kraju. Czy nie ma w tym sformułowaniu zbrodni obrazy majestatu? Co to bowiem znaczy „tymczasowo"? Do jakiego czasu, mianowicie? Aż batkę wyniosą z pałacu nogami naprzód?

Aliaksandr Zdwiżkou, redaktor naczelny „Zhody" został skazany na trzy lata za opublikowanie w gazecie karykatur Mahometa. Podsądny zapowiedział, że się odwoła. Od początku stycznia siedzi w areszcie. (Zajmowaliśmy się tym tematem w poprzednim numerze.)

Igor Bancar, redaktor naczelny „Magazynu Polskiego na Uchodźstwie" został wezwany na milicję, żeby zeznawać jako świadek. Bancar powiedział, że nie pójdzie, bo dobrze wie, o co chodzi: był na manifestacji przedsiębiorców w Grodnie i -m owszem - mógłby świadczyć, ale o brutalności policji wobec dziennikarzy.

W maju można się spodziewać konferencji na temat sytuacji na Białorusi. Konferencja zapewne odbędzie się na Białorusi.

Konferencja międzynarodowych NGO Rady Europy wydała deklaracje wyrażającą niepokój z powodu pogarszania się sytuacji ludności Białorusi pod dyktaturą. Zaapelowała też o wypuszczenie Aliaksandra Zdwiżkoua.

Radosław Januszewski