Agencje prasowe w ramach „ciekawostek”, podały, że w USA padł rekord ilości wykonanych wyroków śmierci. Tysięczny skazany 57 letni mężczyzna (nazwiska nie podaje celowo, bowiem nie jest on bohaterem) został zgładzony za zamordowanie żony i teścia. Dla sądu podwójne zabójstwo było wystarczającym powodem, aby popełnić trzecie.

W Stanach Zjednoczonych kara śmierci ma bogatą tradycję i biorąc pod uwagę ponad dwieście lat historii USA liczba ta wydaje się nie wielka. W roku 1967 kongres postanowił przerwać wykonywanie egzekucji. Dokładnie tak, nie zakwestionowano samej zasady orzekania kary śmierci, poddano jedynie w wątpliwość zasadność jej wykonywania. Uzasadniano to względami humanitarnymi; nie ustalono, jaki sposób przeprowadzenia egzekucji byłby dopuszczalny pod względem „łagodności śmierci”, oraz, liczne wątpliwości co do zasadności wielu wyroków. Procedury ułaskawieniowe miały i maja nadal szereg wad. Po pierwsze kompetencje w tej sprawie ma nie tylko prezydent, ale i senatorowie. Ułaskawienia są wyjątkiem w procedurze karnej, a nie zasadą, w związku z tym nie jest jasne, kto i w jakich okolicznościach może skorzystać z prawa łaski. Wiadomo, że liczba ułaskawień rośnie przed wyborami, zaś sami wyborcy, jak podają sondaże w 60 % popierają karę śmierci.
Po dziewięciu latach „abolicyjnego eksperymentu”, pod naciskiem opinii publicznej postanowiono ponownie wyroki śmierci wykonywać, mimo wątpliwości. Taka praktykę zaakceptowało 38 stanów, w pozostałych 12 takich wyroków się nie wykonuje. <?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />


Zrezygnowano z tradycyjnego w USA wieszania skazańców, na rzecz bardziej humanitarnych metod. Obecnie mają zastosowanie trzy sposoby uśmiercania: na „krześle elektrycznym”, w „komorze gazowej”, oraz za pomocą „śmiertelnego zastrzyku”. W latach siedemdziesiątych w filmie dokumentalnym „Oto jest Ameryka” w końcowej sekwencji obrazu, pokazano nakręcony amatorską kamerą film z jednej z ostatnich egzekucji w komorze gazowej, wykonanej krótko przed „moratorium”.


Zdjęcia te wywołały szok. Okazało się, że „komora gazowa” nie jest urządzeniem humanitarnym i nie przynosi „łagodnej śmierci”. Patolodzy zaczęli rozważać, który z trzech powyżej wymienianych sposobów jest bardziej ludzki i dopuszczalny, jako oszczędzający zbędnych cierpień skazańcom. W świecie mediów rozpętała się dyskusja natury etycznej. Przez kilka lat zabroniono pokazywania przywoływanego dokumentu w Stanach Zjednoczonych ze względu na jego drastyczność. Natomiast w Europie, koledzy dziennikarze mieli wątpliwości innej natury; rozumiejąc intencje twórców dokumentu, którzy chcieli wstrząsnąć opinią publiczną, dopuścili się jednak naruszenia fundamentalnej zasady etycznej, naruszenia tabu śmierci. Reporter musi się liczyć z tym, że dokumentując jakieś zdarzenie, zarejestruje przypadek śmierci, na przykład w dotyczy to korespondentów wojennych, ale nigdy się nie planuje dokumentowania śmierci. Jeszcze do nie dawna większość stacji telewizyjnych unikała publikowania zdjęć, które tabu śmierci by naruszały.


W Ameryce tradycja publicznych egzekucji jest bardzo silna i te ponure widowiska miały miejsce w czasach, kiedy Europa dawno z nich zrezygnowała. Kiedy skazano Teda Kaczynskiego za zamachy bombowe, w których zginęło wiele osób, ze względu na liczbę rodzin ofiar, postanowiono egzekucje transmitować. W egzekucjach mają prawo uczestniczyć w charakterze świadków rodziny ofiar przestępców. Nie było żadnych przeszkód technicznych, aby relacje przed więzieniem dla rodzin ofiar, retransmitowały stacje telewizyjne. Tym sposobem powrócono do tradycji publicznych egzekucji i linczów.


Za praktyki publicznych egzekucji, przeprowadzanych do dziś, krytykowane są Chiny, nawet w USA. Amerykańscy politycy uzasadniają swoje stanowisko tym, że chociaż w USA są wykonywane wyroki śmierci, to jedynie za najcięższe zbrodnie i nigdy nie są przeprowadzane publicznie, natomiast w Chinach katalog przestępstw zagrożonych taką karą jest większy i obejmuje nawet korupcję.


Praktyczni Holendrzy w XVII wieku powołali pierwszą na świecie policję. W czasach największego rozkwitu handlu z zamorskimi koloniami, kupcy zmierzający do portów w Roterdamie i innych miastach niderlandzkich, często padali ofiarami rozbójników. Jeśli nie chcieli się rozstać z pieniędzmi, lub towarami, tracili często życie. Policja patrolowała kupieckie szlaki i miała szerokie kompetencje. Przyłapani na gorącym uczynku byli na miejscu osadzani i skazywani. Kara była jedna, powieszenie na najbliższym drzewie. Wisielców pozostawiano, jako wskazówkę, że ta droga jest bezpieczna i ku przestrodze amatorów cudzych dóbr. Wkrótce holenderskie drogi stały się najbezpieczniejsze w Europie i tych drastycznych praktyk zaniechano.


W historii kryminalistyki opisane powyżej praktyki są jedynym udokumentowanym przykładem prewencyjnego działania kary śmierci. Od tamtych czasów wiele się zmieniło. Dzisiejszy system prawa karnego w królestwie Holandii oferuje bogate zróżnicowanie kar, adekwatnych do popełnionych przestępstw. W oparciu o doświadczenia historyczne, nauczono się liberalnego podejścia do systemu penitencjarnego. Chociaż koszmarny widok kupieckich traktów działał odstraszająco, to zauważono, że bynajmniej nie rozwiązał do końca problemu złodziejstwa.


Przestępca planując występek, czy zbrodnię, zakłada, że pozostanie bezkarny i w tym sensie odstraszająca rola drastycznych kar jest żadna. W samej Ameryce środowiska prawnicze i policja podnoszą problem możliwości pomyłek w przeprowadzanych dochodzeniach. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest rozwój nauki i kryminalistyki. Przeprowadzono analizę kilkuset spraw, w których orzeczono karę śmierci i stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że w kilkudziesięciu przypadkach dowody winy nie były wystarczające. Dziś można badać mikroślady, przeprowadzać komputerowe symulacje, badania DNA, techniki, które kilka lat temu były nie dostępne i z tego powodu popełniono w dochodzeniach wiele błędów. Czy dysponując nowoczesną technologią można w przyszłości ich uniknąć? Zdecydowanie nie, co najwyżej zmniejszyć margines błędu. Nawet gdyby zastosowano takie procedury, które pozwolą uniknąć błędu, to pozbawianie kogoś życia w ramach kary nie znajduje żadnego uzasadnienia. Istotą systemu penitencjarnego jest izolowanie przestępców, którzy stanowią zagrożenie publiczne, oraz naprawa wyrządzonych przez przestępców szkód. W przypadku zbrodni, śmierć sprawcy nie przywróci życia ofierze.


Amerykanie pouczający resztę świata w kwestii przestrzegania praw człowieka, sami mogą się legitymować swoistym rekordem tysiąca zabójstw prawnie usankcjonowanych.


Andrzej Wilowski


Tekst został opublikowany na stronie Stowarzyszenia Wolnego Słowa (www.sws.org.pl). Przedruku dokonujemy na podstawie umowy z redakcją strony SWS o współpracy. Tytuł pochodzi od naszej redakcji.