Milczące od grudnia 2002 r. radio polskich Białorusinów „Racja” ma ponownie zagościć w eterze. Będzie propagować demokrację na Białorusi. Póki co jednak straciło koncesję, ale w nowym „rozdaniu” KRRiT biorą udział te same podmioty.

Większościowym udziałowcem radia był od początku Związek Białoruski w RP. Pierwszy program pojawił się na antenie pod koniec 1999 r. Radio miało dwa studia: jedno w Białymstoku i drugie pod Warszawą. (Podwarszawskie studio zamknięto, a to pierwsze zostało przebudowane). Różny też był charakter audycji nadawanych z obu miejsc. Pod Warszawą emitowano program z myślą o słuchaczu na Białorusi. Na Białostocczyźnie integrowano białoruską mniejszość narodową. <?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />


Program stacji miał się stopniowo komercjalizować. Działalność próbowano finansować z dotacji i grantów. W czerwcu 2002 r. zwolniono jednak etatowych pracowników i przez kilka miesięcy nadawano wyłącznie muzykę.


O powrocie „Racji” na fale radiowe zaczęto mówić głośniej od czasu kontredansów funkcjonariuszy Łukaszenki wokół Związku Polaków na Białorusi. Sprawy z pewnością mogą nabrać przyspieszenia po fakcie dogadania się białoruskiej opozycji co do wspólnej kandydatury Aleksandra Milinkiewiczaw wyborach prezydenckich.


Wsparcie finansowe w wysokości 950 tys. zł obiecał jeszcze rząd Belki. Pieniądze mają też dać Amerykanie i Unia Europejska.


Kim są chętni na radio? Tu zaczynają się informacyjne schody. „Gazeta Współczesna” z Białegostoku spekuluje, że Stowarzyszenie Polskich Mediów oraz Centrum Stosunków Międzynarodowych (Radiem zainteresowane są też organizacje pozarządowe z Czech i Litwy oraz nie znany z nazwiska polski biznesmen). Wszyscy jak jeden odsyłają do Dimitra Novikau z Białorusi, jednego z dotychczasowych współwłaścicieli „Racji”: - Mówi się, że „Racja” ponownie zagości w eterze w październiku? – Niestety, nie będzie radia w eterze w październiku. – W taki razie, kiedy? Są jakieś plany? W przyszłym roku? - Chcemy zacząć jeszcze w tym roku, ale jest dużo pytań...*


Pojawiła się również pogłoska, że Związek Białoruski ociąga się ze sprzedażą swoich udziałów, ponieważ nie podoba mu się gra polityczna jaka ponoć toczy się wokół całej sprawy. Mówi się jednak, iż organizacja byłaby gotowa to zrobić za symboliczną złotówkę. W zamian nowi właściciele zobowiążą się pokryć kilkusettysięczny dług stacji.


Arkadiusz Panasiuk


* Efekt korespondencji e-mailowej z 5 października