Widziane z Manhattanu

Albert Axeldorf | 2006-12-22

Długo się wahałem przed napisaniem tego tekstu, gdyż nie będzie on ani trochę przypominał rzewnej „Opowieści Wigilijnej" , co sugerowałaby dzisiejsza data. Piszę w smutku i narastającym przygnębieniu. Podobny nastrój panuje w kręgu moich znajomych i przyjaciół, którym los Ojczyzny nie pozostał obojętny. Wiemy, że obecny reżim nazywa takich, jak my „wykształciuchami", czyli przedstawicielami polskiej inteligencji w tradycyjnym rozumieniu jej pozycji i roli w polskim społeczeństwie. Ta pogardliwa nazwa została nam nadana przez Ludwika Dorna, ministra spraw wewnętrznych, czyli oberszefa „policji - tajnych, widnych i dwupłciowych". Jak widać, zmieniają się reżymy a mentalność w siedzibie MSW trwa niezmienna. Jak za Bieruta i Gomułki wolna myśl stanowi dla władzy największe zagrożenie. [Czytaj dalej…]

Gdybym był arabskim szejkiem..

Michał Tyrpa | 2006-12-22

...a najlepiej saudyjskim księciem, znudzonym kolejną hurysą, sześćdziesiątym lamborghini, setną egzekucją przemytnika Biblii, czwartym narciarskim stokiem na moim kawałku pustyni... Gdybym mówił językami ludzi i aniołów a na Harvardach, Oksfordach pozjadał wszystkie rozumy.. Gdybym zmęczył się czczym życiem światowca i na powrót odkrył piękno religii przodków, tak, by moje serce rozgorzało płomieniem wahabickiej gorliwości... Gdybym prawie całą majętność swoją oddał braciom-męczennikom, którzy w wieżach World Trade Center, w londyńskim metrze i na madryckim dworcu na świadectwo Bogu Najwyższemu poświęcają życie... Gdybym wreszcie zrozumiał, że i moim osobistym obowiązkiem jest walka z Szatanem i krzyżowcami. Nie tylko w krajach Ummy, ale i w kolebce zła... [Czytaj dalej…]

Konkurencji czar

Witold Filipowicz | 2006-12-16

Podobno Polska zajęła 25 miejsce w rankingu strategii lizbońskiej oceniającym konkurencyjność gospodarek. Ranking najwyraźniej nie uwzględniał wzrostu konkurencyjności w naszym kraju w ogóle. Nie tylko w gospodarce. W obszarach bezpieczeństwa wewnętrznego chyba znajdujemy się już gdzieś w czołówce. Ot, choćby CBŚ, CBA, ABW, nie wspominając o policji. Jeśli nawet nie liczbą służb bezpieczeństwa imponujemy, to przynajmniej stylem działania. Konkurencyjnym. [Czytaj dalej…]

Iluzyjny świąteczny maraton

Piotr Krupa | 2006-12-06

Może to zabrzmi okrutnie, ale tak naprawdę to świąt nie ma.. To tylko transcendentny wymysł, wmawiana nam przez lata iluzja. W rzeczywistości to nic innego jak zielona, pachnąca plastikiem albo tajemniczymi wiewiórkami, choinka;  nie do zdarcia, wzruszające kolędy; symboliczny opłatek, oczywiście tylko ten oryginalny - z kościoła, a nie od aniołka z supermarketu; to potężny i pulchny Mikołaj, z wielkim, jak samochód, workiem prezentów, przeznaczonych tylko dla tych najgrzeczniejszych dzieci; wyciągnięte z dna szafy, bo nieużywane przez okrągły rok, kurtuazyjne ,,wesołych świąt", rzucane szybko i  przez zaciśnięte zęby gdzie i komu popadnie; coroczne, gruntowne sprzątnie całego mieszkania, żeby nie było wstyd jak przyjdą uprzednio proszeni goście; to obciekające najsłodszą hipokryzją spotkania z  rodziną i oczywiste wysłuchanie wszystkich, nawet najbardziej utopijnych plotek na temat nieobecnej cioci lub wujka;  to wytropienie najtańszego i  jednocześnie największego karpia, co często kończy się poważnymi starciami z pozostałą klientelą; tzw. przedświąteczne zakupy albo szukanie prezentów, czyli dantejskie sceny, gdzie obowiązuje niepisane prawo dżungli - ludzie biegają jak rozjuszone czerwonym kolorem byki, paląca się iskra w ich oczach oraz napięty wyraz twarzy świadczą o stałej gotowości do  znalezienia największej promocji, wymiany najróżniejszych, chyba specjalnie na tę okazję przygotowanych inwektyw oraz nagłych ataków z wykorzystaniem parasolek, damskich torebek lub wózków sklepowych; to również niezmienny od 10 lat program telewizyjny, przepełniony lekkimi, pełnymi rodzinnego ciepła komediami, które stały się już kanonem tych świąt; kakofonia, pukających do naszych drzwi, quasi kolędników oraz ich naprędce przygotowana szopina; przepiękne, pachnące piernikiem lub świeżo upraną koszulą, reklamy telewizyjne, namawiają nas do urojonych promocji; to także świąteczne pożyczki z mafijnym oprocentowaniem, o których huczą wszystkie media, a które i tak mają zbyt; [Czytaj dalej…]

Ustawiacze z gatunku łagodnych

Witold Filipowicz | 2006-08-13

W zamówieniach publicznych konstruowanie ogłoszeń w taki sposób, że warunki spełnia tylko jeden potencjalny wykonawca, osobliwie nie całkiem nieznany zamawiającemu, ma już wieloletnią tradycję. Proceder ów doczekał się nazwy własnej - ustawianie przetargów. Podobną definicję przyjęto teraz w odniesieniu do świata piłkarskiego, gdzie od lat funkcjonuje system ustawiania meczów. Dopiero jednak od kilku miesięcy wprost się mówi o korupcji, a organy ścigania nagle przejrzały na oczy. Podejrzanie podobny system funkcjonuje w obszarze rekrutacji do pracy w administracji, w szczególności w korpusie służby cywilnej, gdzie - na razie jeszcze - obowiązuje zasada konkurencji. Czy i ten system doczeka kiedyś swojej definicji? [Czytaj dalej…]