Lech musiał zostać Bolkiem by miernoty mogły rozkwitnąć

Krzysztof Łoziński | Historia | | 2008-06-17

Poniższy tekst jest kompilacją kilku artykułów, moich i jednego redakcyjnego, już publikowanych w „Kontratekstach". Zdecydowałem się na ich przypomnienie bo stanowią razem kompletną ilustrację celów i metod dyskredytowania Lecha Wałęsy, dawniej prze SB, później przez PC i PiS, a obecnie przez „historyków" IPN. Twierdzę, że jest tak, jak w tytule. Inspiratorzy i wykonawcy ataku na Lecha Wałęsę doskonale wiedzą, że żadnym „Bolkiem" on nie był (świadczą o tym niezbicie dokumenty i fakty, które prezentujemy poniżej, a które są im znane). Ale po to, by mogły na scenę polityczną i historyczną wypłynąć miernoty intelektualne, moralne i „życiorysowe", trzeba było opluć wszystkie prawdziwe autorytety: Kuroń i Mazowiecki musieli zostać „żydami" (z małej litery) i kryptokomunistami, KOR musiał zostać „lewicą laicką" a Lech Wałęsa „Bolkiem". Warto, szanowny czytelniku, przebrnąć przez ten dość długi materiał i zastanowić się. Bo oto na naszych oczach zachodzi wymiana historii prawdziwej na fałszywą, dyskredytacja prawdziwych bohaterów i kreacja nowych po części z dawnych tchórzy, dekowników a nawet mitomanów. Mam wrażenie, że następuje takie odwrócenie historii, w którym ostatni szereg przedstawiany jest jako pierwszy. Dziś historia znajduje się w krainie czarów. Skoro Wałęsa był „Bolkiem" a prawdziwymi twórcami Wolnych Związków Zawodowych byli Lech Kaczyński i Krzysztof Wyszkowski, to może wkrótce okaże się, że w 1939 roku bracia Kaczyńscy z Antonim Macierewiczem i Zbigniewem Ziobrą zaatakowali Niemcy, by w 1945 roku zająć Berlin. Nie wykluczam też udziału Rafała Ziemkiewicza i Piotra Semki w bitwie pod Płowcami. Wszystko możliwe. [Czytaj dalej…]